Werewolf Promotion bardzo świadomie dobiera zespoły do swojego katalogu. Gdy szukacie wariacji na klasyczne, pozbawione niepotrzebnych eksperymentów black metalowe granie to adres właściwy. Przekonałem się o tym, recenzując nie tak dawno albumy formacji Zawrat i Duch Czerni. Nawet jeśli można było im zarzucić pewne niedostatki, to nie dało się ponarzekać na brak wizji i oddania undergroundowym ideałom.
Pochodzący z Dolnego Śląska Azels Mountain wypada najciekawiej z tej trójcy. To do bólu uczciwe, skrojone podług dobrych wzorców black metalowe granie z pogańskimi odniesieniami. Na Wiecznym śnie, drugim albumie grupy, brak nadmiaru ozdobników, jest za to mocne, ale nie nazbyt ekstremalne uderzenie, wplatające trochę melodyki w mroczne tematy. Zespół potrafi zaciekawić zarówno klimatem, jak i dziarskim, pełnym werwy podejściem. Dużo tu przede wszystkim średnich, marszowych temp, trochę zwolnień, ale i nie zabrakło dawki chłoszczących przyjemnie, rozpędzonych riffów, kłaniających się połowie lat 90., ale wciąż aktualnym dzięki niesłabnącej sile pewnych wzorców.
Na tyle to skomplikowana muzyka, na ile pozwala konwencja, która stoi na straży pewnej przybrudzonej klarowności. Wieczny sen przynosi ze sobą bojowe hymny, nie muzykę do tańca. Nie znajdziecie tu udziwnień i nadmiernych urozmaiceń – to rzecz klasyczna w temacie użytych środków – ale pewne przeobrażenia w strukturze riffów, przyspieszania i zwolnienia nie pozwalają się nudzić. Zespół umiejętnie przemyca odrobinę wzniosłej, ale nie patetycznej melodyki, która świetnie komponuje się z pogańskim kontekstem. Nawet akustyczny Kres nie kłóci się z obraną drogą, a ciekawie urozmaica blackowy pejzaż.
Polskie teksty czerpią garściami z pogańskich odniesień. Czasem te nawiązania wprost kierują ku słowiańskim (Krwawa zapłata) lub nordyckim (Allfadr Odhinn – cover Enslaved z rodzimym tekstem) kontekstom, częściej bywają uniwersalne, skierowane przeciw narzuconej religijności (To już za wiele lat / Ślepych pasterzy kres / Drogi gdzieś donikąd / W obłokach nie będziesz spał). Liryki są dosadne, ale i niepozbawione metafor, do tego nie ma w nich naiwnej fascynacji bluźnierstwem – jest gniew, ale nie prostactwo. A że Nauthiz prezentuje różne wokalne patenty i dobiera środki do zmieniających się na płycie muzycznych nastrojów, wzmacnia to efekt przekazu i czyni płytę interesującą. Mrocznego kolorytu dodają też podniosłe chórki w tle – także podane bez patetyzmu.
Wszyscy miłośnicy tradycyjnego black metalu z odniesieniami do pogańskich korzeni winni się zainteresować. Miłośnicy innowacji może nie, choć jest szansa, że się przekonają. Rzecz to oczywiście utrzymana w pewnych kanonach, więc kto szanuje tego typu podejście, rozczarowany raczej nie będzie.
ocena: 8/10
Oficjalna strona zespołu na Facebooku
- Benzyna – „Pajac kultury” (2026) - 20 kwietnia 2026
- Infernal Codex – „Fog of Forgotten Souls” (2026) - 13 lutego 2026
- StygmatH – „Burning Memories” (2026) - 13 lutego 2026

