Biesy – “Transsatanizm” (2020)

  •  
  •  
  •  
  •  

Biesy to projekt osobnika, który ukrywa się za ciekawym pseudonimem Faustyna IHS Moreau (jest znany też jako PR z Gruzji). Pierwszy album Biesów odbił się dość szerokim echem w black metalowym środowisku i był odczytywany jako naturalna kontynuacja ścieżki obranej przez Odrazę – zarówno ze względu na muzykę, jak i wokale położone przez Stawrogina. Po trzech latach od debiutu Faustyna zostaje na placu boju sam i daje nam Transsatanizm – autorytarne dzieło, które będzie komentowane jeszcze długo.

Noc Lekkich Obyczajów cuchnęła rynsztokiem i była bliska menelowi, który zaraz pięścią pogoni żonę po zakup najtańszego piwa za ostatnie grosze z zapomogi. Waliła patologią i była na wskroś miejska. Transsatanizm oddala się dość znacznie od tego klimatu, ale ciągle krąży nad miastem. Wychodzi z niebezpiecznej dzielnicy syfu i nędzy, snuje się między wieżowcami, kolorowymi witrynami sklepów i nocnych klubów. Przyciąga do siebie różnych świrów, wszelkich odszczepieńców, i każdego, kto odżywa w mieście dopiero po zmroku. Skupia w sobie jak w soczewce całą, kolorową menażerię i otacza ją mrocznym, miejskim transem. A ta lgnie do niego jak do kolejnej dawki mefedronu, spragniona odjazdów i przeniesienia się w inne wymiary świadomości. Temu miastu bliżej do wizji rodem z prozy Jakuba Żulczyka niż raportów opieki społecznej.

Specyficzny, przesiąknięty narkotykami klimat generują transowe gitary, zróżnicowane wokale we wszystkich skalach ekstremy, i wszelkie ozdobniki, które nie mają wiele wspólnego z black metalem. Po pierwszym odsłuchu można zadać pytanie, czy to w ogóle jeszcze black metal, czy już awangardowy, niedający się zamknąć w jakiekolwiek ryzy wybryk. Podstawą jest motoryczny black oparty na równych tempach, naszpikowany mnóstwem znakomitych riffów, nierzadko rozpływających się pod brutalnymi wokalami, lub pod przeszkadzajką w postaci klawiszowej plamy, elektronicznego beatu, industrialnego szumu, czy wplecionych dość bezczelnie bardzo ejtisowych melodii wygrywanych na tanim syntezatorze. Fragmenty czysto black metalowe są bardzo płynne i niosą swoją motoryką, ale jeśli wzmocnić je organową melodią, potrafią przenieść w rejony, jakich nikt nie spodziewałby się w tym mieście zastać. Wystarczy posłuchać końcowych fragmentów Golgota 2045, które są jak zaproszenie do rytuału nekromancji na dyskotekowym parkiecie. Podobne niedorzeczności dzieją się w numerze o wiele mówiącym tytule W Krainie Grzybów – być może najbardziej blackowym na płycie, sunącym się jak najczarniejsze koszmary pionierów religijnego oblicza gatunku, ale paradoksalnie największej grozy dodaje mu acid house’owa wstawka w środku. Zupełnym odjazdem jest Nowa Transylwania, krótki ale intensywny zgrzyt, na dodatek wybrany na promującego album singla. Brzmi to jak dźwiękowy zapis narkotykowej transakcji między Trentem Reznorem a Alecem Empire, a klimatu dodają rojenia na temat „nowej jakości boga”.

Teksty to osobny aspekt płyty, chociaż stanowią jej integralną, a być może najważniejszą część. Roi się w nich od dziwnych metafor, niezrozumiałych zwrotów i fraz, które frapują niejednoznacznością. Czasami ubrane w częstochowskie rymowanki, ale zdecydowanie bliżej im do transowego strumienia świadomości, a nawet twórczej biegunki. Być może czas pokaże, czy to zwykła grafomania, czy nowa jakość w black metalowej liryce, ale jedno jest pewne – nie sposób przejść obok nich obojętnie, a sama muzyka straciła by bez nich całą, nadnaturalną otoczkę.

Czy Transsatanizm okaże się ciekawostką na miarę czasów, czy awangardą niosącą pochodnię nowego? Tego nie wiem, ale patrząc na to, co dzieje się na polskiej (i nie tylko) scenie, skłaniałbym się raczej ku pierwszej opcji. Mimo całych pokładów nieoczywistości, narkotyczności i prób żenienia ze sobą rzeczy jak najdalszych od siebie, to jednak może nie wystarczyć, by nadać płycie status przełomowej. Nawet jeśli tak się nie stanie, to i tak będzie zapamiętana na długo i omawiana szeroko, bo w pełni na to zasługuje. Drugi album Biesów to cholernie wciągająca rzecz.

Ocena: 8,5/10

Rafał Chmura

Tagi: , , , , , , , , .