Black Sabbath – „Technical Ecstasy” (1976/2021) Super Deluxe Edition

Historia Black Sabbath jest bogata w różne zwroty akcji, zmiany wokalistów, rozpady, reuniony, skandale, nadużywanie różnych substancji psychoaktywnych. Wszystko to ostatecznie jest tłem dla ponadczasowej muzyki, legendarnych hitów i potężnych koncertów. Lata 70. były dla zespołu bardzo pracowite i bez wątpienia stresujące, tempo pracy przy albumach i trasach koncertowych przełożyło się na wielki sukces, ale także na tarcia, problemy z wytwórniami, prawnikami i ostatecznie także na rozwój muzyczny, jaki zaczął zachodzić w zespole. Rok po wydaniu wielkiego Sabotage przyszedł czas na eksperymentalny Technical Ecstasy, który w roku bieżącym obchodzi swoje 45 urodziny. Z tej okazji wytwórnia BMG postanowiła po raz kolejny przygotować dla fanów wznowienie, które ujrzało światło dzienne 1 października w postaci Super Deluxe Edition, w boxie CD i winylowym. Mam to szczęście obcować z wydawnictwem wyrytym na czarnych plackach. Zawsze będę powtarzać, że miejsce muzyki lat 70. jest na winylu. Nagrywana w tamtym czasie analogowo, przy użyciu taśm, wzmacniaczy i przedwzmacniaczy lampowych po prostu w takiej formie dostaje skrzydeł. Można posłuchać Black Sabbath ze streamingu, jak najbardziej można z CD, ale to „coś” ujawnia się w kontakcie z gramofonem.

Super Deluxe Editon zawiera aż 5 sztuk 180 gramowych płyt, na których mieści się bardzo dużo muzyki. Na dysku pierwszym znajdujemy pełen album z oryginalnym miksem, lecz w odświeżonym masteringu, który niewiele odbiega od oryginalnego. Uwypukla jedynie wszystkie instrumenty i dynamikę nagrań, dzięki czemu płyta jest najnormalniej w świecie odświeżona. Zabieg ten nie psuje uroku oryginalnych nagrań, odpowiedni staroszkolny sound nadal sączy się z głośników, jedynie jest bardziej klarowny. Na drugim krążku mamy do czynienia z ciekawostką, na którą składa się również pełen album, ale w miksie przygotowanym przez Stevena Wilsona (Porcupine Tree, Blackfield). Z całego boxu ten krążek najbardziej mnie ciekawił. Pierwotnie album produkował Tony Iommi, który nie do końca wiedział, w jakim kierunku ma iść muzyka kapeli, co w moim uznaniu miało również wpływ na całokształt brzmienia. To, co wyszło spod ręki Wilsona, jak dla mnie bardzo pasuje do ogólnej schedy Black Sabbath. Steven wyprodukował ścieżki w sposób bardzo sabbathowy, przybrudził nieco gitary, wzmocnił perkusję, przez co Technical Ecstasy jest nieco mroczniejsze, zbliżone do oryginalnego stylu zespołu. Uważam to za bardzo fajny zabieg i wszystkim fanom BS polecam sprawdzić krążek z otwartym umysłem.

Trzecia płyta przynosi fanowskie ciekawostki. Są nimi alternatywne miksy nagrań, niepublikowane zgrywki ze studia czy nawet pozbawiona wokali Ozzy’iego wersja She’s Gone. Obcowanie z tym krążkiem pokazuje, ile pracy zespół włożył w przygotowanie ostatecznych wersji utworów, ich przeobrażanie i rozwój. Pokazuje także samych muzyków jako ludzi szukających, nie zawsze zadowolonych z rozwiązań, zmierzających do perfekcji.

Na dwóch kolejnych analogach wytwórnia zamieściła nagrania koncertowe zebrane podczas trasy koncertowej promującej album w latach 76-77. W ich skład wchodzą na przykład Symptom of the Universe, War Pigs, Black Sabbath, Children of the Grave. Jakość tych nagrań jest różna, aczkolwiek każda przynosi obraz esencji zespołu w tamtym okresie i osobiście słucha mi się ich dobrze. Ozzy w tamtym czasie był rozkrzyczanym, otwartym na prowadzenie dialogu z publicznością frontmanem.

Na końcu parę słów o aspekcie wizualnym boxu – robi wrażenie. Wyprodukowany na białym kartonie jest schludny i wydaje się trwały. Oprócz pięciu dysków BMG dorzuca fanom książkę z dużą ilością zdjęć, historiami związanymi z płytą, przedruki różnych wydań. Do tego jest też Concert Book, która była drukowana do promowania występów legend heavy metalu. Ostatnim bonusem jest duży plakat z grafiką okładki płyty, wzbudzający wiele wspomnień związanych ze zbieraniem takich artefaktów. Całość wydania spełnia wymagania „value for money”, nikt kto wyda kilka stów na to wydawnictwo nie powinien być zawiedzony, jest co słuchać, jest co oglądać, jest co czytać i ostatecznie jest się czym pochwalić kolegom (link do mojego unboxingu).

Black Sabbath na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , .