Choć w dzisiejszym świecie zachowanie anonimowości jest zdecydowanie trudniejsze niż przed laty, to niektóre zespoły wciąż uparcie próbują utajniać swoje personalia i używać tego faktu jako elementu przyciągającego do nich rzesze fanów – próbował tego Ghost, próbowała Batushka – jak zakończyła się anonimowość obu tych zespołów wszyscy wiemy. Na podobny zabieg zdecydowali się członkowie nowopowstałej formacji Blurr Thrower – o francuskich blackmetalowcach nie wiadomo nic, oprócz tego, że pochodzą z Paryża. Wymienione wcześniej zespoły broniły się muzyką (nie licząc afer medialnych) – czy tak samo jest w przypadku debiutantów z Francji?
Les Avatars du Vide to składająca się z dwóch utworów Epka. Bieda? Nic z tych rzeczy – oba kawałki razem trwają około 36 minut, co daje całkiem przyzwoitą dawkę muzyki. Zawartość krążka doskonale koresponduje z mgiełką tajemnicy owiewającą zespół, który przez te ponad pół godziny serwuje słuchaczowi klimatyczny, mroczny black metal o surowym brzmieniu z wokalem przypominającym na przykład Varga Vikernesa z pierwszych albumów Burzum. Dołóżcie do tego (ładną) okładkę nie mówiącą zbyt wiele o zawartości minialbumu (aczkolwiek pojawia się na niej symbolika znana fanom black metalu) i voila! – oto Blurr Thrower w pigułce.
Dwa utwory trwające średnio po 18 minut to dosyć odważny pomysł jak na debiutantów – w końcu od takich liczb należy wymagać chociażby braku repetytywności, która zabiłaby jakąkolwiek przyjemność z obcowania z Les Avatars du Vide. Niestety zespół nie do końca poradził sobie z tym zadaniem – oba utwory, choć nie są jednostajnym nawalaniem w jednym tempie, są ostatecznie dosyć podobne do siebie. Oba mają zbliżone tempo, oba mają ten sam klimat, nawet mające potęgować zimny nastrój krążka dłuższe zwolnienia występują w nich niemalże dokładnie w tych samych momentach – w bliskich okolicach połowy każdego z nich. Trzeba jednak oddać Francuzom, że dzięki tej powtarzalności udało im się sprawić, że nagrania hipnotyzują słuchacza i trzymają go w tym stanie aż do ostatniego dźwięku – wolałbym jednak, aby efekt hipnozy został osiągnięty w trochę inny sposób. Trudno mi też pozbyć się wrażenia, że skrócenie pierwszego na krótkiej trackliście Par-dela les Aubes, chociażby poprzez wycięcie wieńczącej go ponad dwuminutowej ambientowej wstawki, wyszłoby tej EPce na dobre.
Tak jak wspomniałem wcześniej, próżno szukać jakichkolwiek przebłysków nowoczesności w brzmieniu tego minialbumu. Surowe, pierwotne (żeby nie używać słowa „piwniczne”) brzmienie dla wielu będzie plusem (no bo przecież jest trv) i faktycznie – pomaga ono w budowaniu klimatu na płycie, jednak momentami również i to rozwiązanie działa na niekorzyść Francuzów (szczególnie w przypadku, gdy ktoś lubi słyszeć wszystkie instrumenty, które były używane podczas nagrań – tutaj momentami praktycznie w ogóle nie słychać perkusji).
Nie da się ukryć, że Les Avatars du Vide nie jest pozbawiona wad. W ogólnym rozrachunku debiut Francuzów z Blurr Thrower wypada jednak przyzwoicie i fani atmosferycznego blacku powinni dać mu się ponieść. Gdzieś w tych 36 minutach muzyki ukryta jest ta iskierka magii, która sprawia, że mimo ewidentnych dla mnie mankamentów – całość działa tak jak powinna. Ten zespół może jeszcze dostarczyć nam sporo radości.
Ocena: 7/10
Blurr Thrower na Facebooku.
- Morpholith, Moonstone, Triangle Choice – Katowice (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- HellFuck – „9 Nails Hammered Into the Flesh of God” (2026) - 9 kwietnia 2026
- Pothamus – „Abur” (2025) - 31 marca 2026

