Camel of Doom “Terrestrial” (2016)

Do zespołów, które w nazwie mają słowa takie jak „doom”, „death” czy „gore” podchodzę, nauczony doświadczeniem, raczej ostrożnie. W tym przypadku jednak odsunąłem na bok moje uprzedzenia – w końcu jeśli zespół postanawia nazwać się „Wielbłądem Zagłady” to warto sprawdzić, o co chodzi. Srodzy metalowi tradycjonaliści, lubujący się w grze na dwa akordy, wybraliby sobie na maskotkę raczej jakieś inne zwierzę. I rzeczywiście, chociaż pełno na Terrestrial podręcznikowych patentów z brytyjskiej sceny doom metalu, to mieszają się one z ambientową psychodelą, sludge’ową surowością i stoner’owym transem.

Rdzeń albumu stanowią cztery długie, rozbudowane kompozycje, z których szczególnie wyróżniłbym dwie – otwierający album Cycles (The Anguish of Anger), oraz wieńczący dzieło Sleeper Must Awaken. Na „dzień dobry” dostajemy ciężki walec drogowy, obfitujący zarówno w zmiany tempa jak i klimatyczne i niepokojące klawiszowe wstawki. Z kolei monumentalny Sleeper Must Awaken posiada relatywnie szybkie fragmenty, wbijające w ziemię partie perkusji oraz urzekającą gitarę prowadzącą, przypominającą nieco doom metalowych tytanów z My Dying Bride. Jest wzniośle, ale bez zadęcia. Wszystko to okraszone jest porykiwaniem lidera zespołu, Krisa Clayton’a, nieco chyba zapatrzonego w Scotta Kelly’ego z Neurosis. Radzi sobie zresztą całkiem nieźle i nie popada w swoich wokalnych popisach w autoparodię, tak więc klimat jest zachowany.

Dwie pozostałe długie kompozycje wypadają nieco słabiej. O ile Euphoric Slumber broni się jeszcze transową rytmiką i z lekka psychodelicznymi odjazdami, o tyle Pyroclastic Flow na dłuższą metę nuży. A że trwa dwanaście minut, to nuży dość konkretnie i nawet klawisze rodem z horroru sprawy nie ratują. Na szczęście dostajemy jeszcze krótki i konkretny Singularity, osadzony bardziej w sludge’owych klimatach, który niweluje znużenie po Pyroclastic Flow. Taka typowa, mocna i bardziej tradycyjna „piguła”, bez fajerwerków, ale spełniająca swoje zadanie wbicia słuchacza w ziemię.

Podsumowując, trochę Terrestrial szkoda. Potencjał jest w zespole całkiem spory, umiejętności eksperymentowania Brytolom nie brakuje, ale odnoszę wrażenie, że dobrych pomysłów starczyło tak na połowę materiału. Co nieco świeżości w doom metalową scenę panowie z Camel of Doom jednak wnieśli i jest to zdecydowanie ich najciekawszy album

                                                                                                                                Ocena: 7/10

Tagi: , , , , , , .