Conception – „In Your Multitude” (1995/2022)

Wracam do wznowień albumów jednego z cichszych budowniczych sceny metalu progresywnego – Conception. Remastery klasycznych krążków zespołu ukazały się we wrześniu tego roku dzięki wytwórni BMG, po raz pierwszy w historii w formie winyli. Tym razem przyszła kolej na trzecią pozycję w dyskografii, In Your Multitude, która pierwotnie miała premierę w 1995 roku nakładem Noise Records. K’woli przypomnienia, Conception to norweski zespół złożony z muzyków znanych później między innymi z Ark, Kamelot i Crest of Darkness.

In Your Multitude to album formacji w tamtym czasie ogranej, pewnej siebie i z mocną pozycją. Scena metalu progresywnego rosła w siłę i grupy nie postrzegano już jako dziwnej i przesadnie eksperymentalnej. Nie zmienia to faktu, że przez swoje pochodzenie nie przebiła się do głównego nurtu, a szkoda – miała bardzo wiele do przekazania. Może i globalna kariera nie była jej w tamtym czasie pisana, ale zespół pozostawił po sobie mocny dorobek i wznowienie go przez BMG to świetna okazja do zaprezentowania muzyki Conception szerszemu odbiorcy. Styl kapeli wypadał na tyle interesująco, że do dziś można czerpać z niego inspirację.

Omawiany krążek należy do lepszych w dyskografii Norwegów. Względem poprzedników wyróżnia się mniejszą ilością wpływów power metalowych, po które muzycy sięgali na początku kariery. Tu możemy je usłyszeć już tylko w niektórych rozwiązaniach wokalnych, ale generalnie jest to album prog metalowy. Materiał obfituje w ciężkie łamańce, przestrzenne klawisze, sporo popisów instrumentalnych i rozbudowanych śpiewów. Prezentowanym kompozycjom nie brakuje przebojowości, a ich poziom wykonawczy stoi wysoko.

Wznowienie wyprodukowano na pięknym, żółtym, podwójnym winylu. Wzbogacono go o trzy bonusy: wersje demo do utworów Move Closer, In Your Multitude i Gravity. Kompozycje te znajdują się na czwartej stronie, nie burzą zatem podstawowej tracklisty. Do tej pory płytę miałem okazję słuchać tylko z Youtube’a i powiem szczerze, że winyl pod igłą to inna jakość odbioru. Kawałki nabrały skrzydeł, a dzięki dodaniu mocy oraz przestrzeni wybrzmiało wiele partii wcześniej niedostrzegalnych, zwiększając atrakcyjność całości. Na szczególną pochwałę zasługują fragmenty flamenco Tore Østby’ego. W nowej odsłonie brzmią czysto i pięknie, radując uszy.

Uważam ten album – jak wszystkie z czterech wznowionych – za wzorcowego przedstawiciela gatunku ze szczyptą norweskiego charakteru. Utwory mają wprawdzie swoje lata, ale słuchając ich, nie odczuwam przesadnego archaizmu. To po prostu płyta klasyczna w swojej budowie, bez nadzwyczajnych nowinek, poniekąd czysta gatunkowo. Warto po nią sięgnąć, bo po dziś dzień muzyka na niej zawarta brzmi ambitnie oraz ciekawie.

Conception na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , .