Cremation – „Where the Blood Flows Down the Mountain” (2022)

Zostałem zaskoczony. Wytwórnia Czar of Crickets do tej pory kompletnie nie kojarzyła mi się z rasowym death metalem. Zdarzały się cięższe albumy, ale od kiedy ją znam, nie natrafiłem na siarczysty, czysty metal śmierci. Zmieniło się to wraz z odsłuchem ostatniego albumu szwajcarskiej hordy Cremation, noszącego tytuł Where the Blood Flows Down the Mountains, która jak się okazuje, rypie swój metal ponad trzydzieści lat (i to bez przerw!).

Where… to piąty album w długiej karierze zespołu, zaś dla mnie to pierwsze zapoznanie z ich twórczością. Nie dziwię się niestety w ogóle, że do tej pory nie wpadłem na ten projekt, gdyż band działa raczej w podziemiu, tworząc naprawdę solidną muzykę, ale poza szerszym fejmem wsród metalowej braci. Czy nowy album coś w tej materii zmieni? Możliwe, krążek jest dobry i z sensownym wsparciem można go dobrze wypromować, ale czy tak się dzieje, to trzeba by się zapytać samego zespołu. Ja liczę na to, że dzięki niemu otworzą się drzwi do mocniejszego kontraktu i większej ilości gigów, bo najnormalniej Cremation na to zasługuje. Prawie pięćdziesiąt minut trwania albumu wypełnionych jest death metalem „środka” – nie za szybkim, nie za wolnym i nie przebrutalizowanym urywaniem łbów. Muzycy mieszają wedle uznania wpływy amerykańskiej szkoły z jej europejskim odpowiednikiem i ciężko jest mi ten zespół jednoznacznie „przykleić” do sceny, ale nie ma to dla mnie większego znaczenia, ponieważ walory dźwiękowe zapewniają satysfakcję i dobrą zabawę. Czasami można usłyszeć zagrywkę pod Cannibal Corpse, czasami smolisty ciężar w stylu Grave lub wpływy Zyklon z czasów Aeon, ale powiem szczerze, że jakoś to wszystko jest tak skonstruowane, że porównania spadają na dalszy plan i można nazwać Cremation zespołem posiadającym wyrobiony własny styl. Może jest to zasługa poruszania się w szarej strefie sceny, bycie odseparowanym od wpływów zmieniających się trendów, ale na pewno muzykom służy.

Cóż, trzydzieści lat podziemia i skupiania się na muzyce, którą się chce grać, bez presji sprostania oczekiwaniom rynku pod względem artystycznym się opłaca. Where the Blood Flows Down the Mountains jest albumem, którego na pewno nie mogę nazwać przełomowym dla gatunku, ale na pewno mogę nazwać solidnym, oryginalnym i słuchalnym. Kompozycje na nim zawarte są spójne, ale nie skomasowane, dzięki czemu dobrze się kojarzą ze starą szkołą. Mam nadzieję, że dzięki nowej muzyce zespół zrobi spory krok naprzód i przy kolejnym wydawnictwie nie będę musiał w recenzji tyle razy użyć słowa „podziemie”.

Ocena:8/10

Cremation na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .