Minęły cztery lata od wydania Shame is Just a Word i Svarttjern w końcu postanowił po raz kolejny zalać świat swym obrzydlistwem. Nowy album nosi tytuł Draw Blood, został wydany 6 grudnia 2024 roku przez wytwórnię Soulseller Records, która wypuściła go na Cd, Lp i w streamingu.
Podczas, gdy Nattefrost milczy z Carpathian Forest, jego muzycy realizują się doskonale samodzielnie pod nazwą Svarttjern. Chyba już nikt tej hordy nie traktuje jako poboczny projekt muzyków legendy norweskiego black metalu. 20 lat działalności, pięć mocnych albumów i premiera szóstego pokazuje, że traktują ten zespół priorytetowo – mnie to cieszy. Black/thrashowy styl zespołu jest czymś, co trafia do mnie za każdym razem, jest to dla mnie maksymalnie wulgarne spojrzenie na czarną sztukę i taka jest również nowa płyta. Nie ma mowy o rewolucjach, zespół leci swoim torem bez zmian, zadając rany cięte ohydnymi hymnami. Tym, co w moich oczach wyróżnia zespół względem innych hord gatunku BM, jest duży nacisk na dynamikę i groove kompozycji. Większość utworów utrzymana jest w średnich tempach, które ciągną słuchacza za sobą niczym czarny, thrashowy karawan, nie pozwalając na rozglądanie się na boki czy ziewanie. Utwory może i nie są rozbudowane, ale też nie można ich nazwać ascetycznymi. Zdecydowanie zawierają odpowiednią do sonicznego sponiewierania narządu słuchu ilość środków. Album trwa niemal czterdzieści minut i się nie dłuży, a to spora zaleta przy takim nierozbudowanym graniu.
Wybiciem z tego mocarnego strzału staje się dopiero utwór pod numerem dziewięć, który swą melodyką i lżejszym charakterem wybił mnie przy pierwszym odsłuchu z pantałyku. Okazało się, że jest to cover The Rolling Stones do utworu Under My Thumb, co raczej nie jest specjalnie oczywistym wyborem dla sceny black. Sam cover jest dobrze zrobiony, kapeli udało się nie wpaść w śmieszność, co mogło się wydarzyć w zderzeniu dwóch tak odrębnych światów muzycznych. Nie zmienia to faktu, że osobiście ustawiłbym ten kawałek na końcu płyty, bo psuje mi obraz całości. Zamykający płytę Sin, Offer, Obey jest świetnym podsumowaniem krążka. Jego mocny, wyraźny refren czyni z niego mojego faworyta na płycie i uważam, że spełniłby rolę zamykacza jeszcze skuteczniej, gdyby pojawił się bezpośrednio po utworach autorskich, a cover Stonesów po nim byłby czymś w rodzaju bonusu.
Nie zmienia to faktu, iż Svarttjern kolejny raz porwał mnie swą czarną sztuką. Band świetnie lawiruje pomiędzy klasycznym jadem, „złą” atmosferą black metalu a thrashową przebojowością. Brudne brzmienie wykręcone przez basistę zespołu Malphasa w Red Room Studio dobrze koresponduje z wulgarnością utworów, przez co album jest bardzo zwartą całością.
Ocena: 8/10
- At the Gates – „The Ghost of a Future Dead” (2026) - 10 kwietnia 2026
- Huge – „Not a Handful of Stones but the Sound of My Soul” (2025) - 9 kwietnia 2026
- Immolation – „Descent” (2026) - 29 marca 2026
Tagi: 2025, black metal, Draw Blood, recenzja, review, Soulseller Records, Svarttjern, Svarttjern - „Draw Blood” (2024).






