Cultifact – „Above & Beyond” (2022)

Jak zrobić progresywny metal tak, żeby miał ręce i nogi? Jak wznieść się na poziom takich zespołów jak Dream Theater, Symphony X czy Opeth? Czy trzeba znaleźć wirtuozów instrumentów, nadawać z nimi na tych samych falach i upichcić wycyzelowane arcydzieło? Odpowiedź brzmi: NIE. Są na tym świecie ludzie, którzy swoją pracowitością, ambicją i przede wszystkim konsekwencją w dążeniu do celu pokazują, że nie trzeba szukać do składu kolejnych wcieleń Johna Petrucciego i jemu podobnych, ale można zrobić (prawie) wszystko samemu i na własnych, dogodnych zasadach. Takim przykładem jest pomorski projekt Cultifact i jego druga EP-ka „Above & Beyond”

Za całe przedsięwzięcie odpowiada Łukasz Knapik, gdański gitarzysta, kompozytor i aranżer. Jest on w moim mniemaniu przykładem osoby, którą z angielskiego nazywa się „self-made man”, czyli kimś, kto stworzył siebie w jakiejś dziedzinie od początku do końca. I nie jest to określenie przesadzone, albowiem to właśnie Łukasz jest odpowiedzialny za całokształt tej płyty od pierwszej do ostatniej nuty – cały proces aranżacji. Materiał zawiera pięć instrumentalnych utworów nagranych w domowym studiu i od pierwszych dźwięków płynących z tego mini-albumu jestem dlań pełen podziwu. Fuzja gitar, perkusji, basu i klawiszy w utworze Farewells przypomina dokonania największych klasyków progresywnego grania, a Łukaszowi towarzyszy tu kanadyjski wirtuoz gitary, Nick Johnston. W tym miejscu chciałbym również uspokoić ludzi, którzy drżą na samą myśl „progresywna muzyka”. Nie ma tu aż takiego galimatiasu i miliona warstw, z którymi może się ten gatunek kojarzyć. Niemniej jednak jest to muzyka wielowymiarowa i można doszukać się w niej klimatów metalowych, jazzowych czy wręcz czasem popowych (utwór Mono No Aware momentami wprawia w bardzo „radiowy” nastrój). Każda z pięciu kompozycji ma również rozsądną dla przeciętnego słuchacza długość od czterech do maksymalnie sześciu minut. Dużą zaletą muzyki Cultifact jest to, że jesz bardzo absorbująca, jak i przystępna i nawet nie wiemy, kiedy cały materiał dobiega końca. Ale mimo swojej „kompaktowej” długości przeżywa się go za każdym razem inaczej.

EP-ka Above & Beyond jest również pewnym znakiem czasów. Świat się zmienia, a wraz z nim podejście do muzyki i nie trzeba już wynajdywać studia nagraniowego za miliony, aby uwinąć się z materiałem przy rasowych, ważących swoje wzmacniaczach i później szczycić się efektem. Dobrodziejstwo techniki pokazuje, że dziś album brzmiący naprawdę światowo można nagrać w domu przy pomocy kilku programów i zyskujących coraz większą popularność wtyczek gitarowych. Oczywiście sprzęt i program sam płyty nie nagra. Do tego potrzebny jest człowiek i jego ciężka i wymagająca nakładów czasu i sił praca. Tu skończony przez Łukasza materiał trafił następnie w ręce Daniela Witczaka z Aurora Studio, gdzie został zrobiony profesjonalny miks i mastering albumu. Za przyciągającą wzrok przepiękną okładkę odpowiada natomiast Timur Khabirov.

Podsumowując, drugi album projektu Cultifact to prawdziwa fuzja muzycznych smakołyków. Jeśli jesteście fanami twórczości Jeffa Loomisa, Steva Lukathera czy grupy Polyphia – ten materiał jest dla Was i jestem przekonany, że już po pierwszym odsłuchaniu docenicie kunszt twórczy emanujący z każdego utworu.

Cultifact na Facebooku

Ocena: 9/10

Michał Drab
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , .