Decline Of The I – „Wilhelm” (2025)

Długo czekałem na tę płytę, czy tylko tak mi się wydawało? Cztery lata, czyli jednak długo. Następca Johannes to kontynuacja nawiedzonej mieszanki black metalu, dziwnych dźwięków rodem z horroru z lat trzydziestych ubiegłego wieku i post metalu najwyższych lotów, a wszystko to w wykonaniu Decline Of The I. Wilhelm to duga część tryptyku na podstawie twórczości duńskiego filozofa Sørena Kierkegaarda. I rzeczywiście nie jest lekko, Po raz kolejny Decline Of The I metaforycznie udowadnia upadek własnego JA.

To podróż w najmroczniejsze zakamarki naszych emocji i egzystencji ludzkiej. Dzieje się tutaj niesamowicie dużo i choć album ma tylko pięć utworów, to ekspresja, z jaką Francuzi wyrażają swoje frustracje, lęki i pragnienia za pomocą muzyki, jest ogromna. Black metal to jest na pewno, na swój francuski sposób. Styl znany chociażby z dokonań tej lepszej strony Blut Aus Nord. Szybkie, chwytliwe melodie przeplatają się z klimatycznymi przerywnikami, które znakomicie urozmaicają i tak już ciekawą wizję metalu. Jest też miejsce na beat przeplatany wiolonczelą w utworze Entwined Comondrum, który do złudzenia przypomina mi Ulver z czasów Themes From William Blake`s The Marriage Of Heaven And Hell. Ale ten beat nagle przeradza się we wściekłą, niemal demoniczną kakofonię. Nawiedzone wokale SI, A.K., oraz gościnnie Vestala z Merrimack tylko podkręcają atmosferę chaosu, który panuje na całej płycie. I mimo wszechobecnego chaosu Wilhelm to płyta niezwykle poukładana i przede wszystkim czytelna. To, że tchnie z tej muzyki sam diabeł (w szczególności w tych niemetalowych fragmentach) tylko dodaje wyrazistego smaku i świadczy o dojrzałości samych muzyków. Bo ta płyta jest dojrzała muzycznie i konceptualnie.

Mam wrażenie, że Decline Of The I poszli dużo dalej, niż dotąd. Tutaj wszystko jest przemyślane od samego początku, aż po sam koniec 46.-minuty płyty. Eros N to majstersztyk sam w sobie, a zamykający podróż po świecie groteski i schizofrenicznej iluzji, ponad trzynastominutowy The Renouncer to nic innego, jak muzyczne popadanie w obłęd autorów płyty. Kakofonia dźwięków zamiast odstraszać i wywoływać odruchy wymiotne napawa mnie nadzieją na artystyczną przyszłość Decline Of The I.

Wilhelm to trudna w odbiorze pyta, ale odkrywanie każdego dźwięku sprawia mi niezwykłą frajdę. Na pewno znajdą się tacy, którzy po kilku nutach cisną ją w kąt, żeby jak najszybciej o niej zapomnieć. Znajdą się jednak i tacy, jak ja, którzy docenią kunszt artystów, dzielących się swoją wizją piekła. Francuskojęzyczne deklamacje w języku francuskim o zawiłości i mroku ludzkiego umysłu robią doskonałą robotę, nadając albumowi specyficznego, groźnego, a jednocześnie romantycznego charakteru. I to jest to, czego ja teraz chcę słuchać

Czy trzeba będzie czekać kolejne cztery lata na następną propozycję Francuzów – tego nie wiem. Wiem jednak, że póki płyta kręci się na talerzu, to będę ją chłonął niczym sucha gleba deszcz.

Ocena 9/10

 

Decline Of The I na Facebook

 

Adam Pilachowski
Latest posts by Adam Pilachowski (see all)
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .