Doctor Visor – „Behind The Mask (The Remixes)” (2024)

Dokładnie w tegoroczną wigilię Wszystkich Świętych Doctor Visor wypuścił album z remiksami pt. Behind the Mask. Przeróbki przygotowali producenci z rodzimej (i nie tylko) sceny muzyki elektronicznej – oczywiście z jej niszowej, podziemnej części. W elektroniczne szranki i konkury stanęli: Nightrun87, Favorit89, Cassetter, Regression, Aro, Johny Yul, Arkadiosh i Paranoia Inducta. Halloweenowa data wydania albumu nie wydaje się przypadkowa, bo alter ego Fabiana Filiksa celuje w synthwave inspirowany klasyczną prozą gotycką. Klimat jego twórczości rozpościera się pomiędzy przygodowymi powieściami Juliusa Verne’a, poprzez horror H.P. Lovecrafta, po retro fantastykę naukową Herberta George’a Wellsa. Tytuły utworów i oprawa graficzna zwykle wzmacniają ten efekt. Fabianowi wychodzi to całkiem nieźle – omawialiśmy już poprzednie wydawnictwa na naszej stronie – i na pewno takie nawiązania czynią jego propozycję oryginalną w tej konwencji muzyki elektronicznej.

Tym razem jest trochę inaczej – a to ze względu na zaproszonych do współpracy gości. Może to być dla kogoś wada, bo specyficzny duch wizji Doctora Visora zazwyczaj gdzieś ulatuje. Każdy z zaprezentowanych coverów różni się od oryginału, często znacząco. Producenci na Behind the Mask zazwyczaj mocno przerabiają bazową kompozycję, bawią się dynamiką i tempami, czasem wyciągają jakiś motyw i czynią go głównym. Znając twórczość Doctora Visora i Molocha (bo znalazły się na tej kompilacji także kawałki drugiego z synthwave’owych projektów Fabiana Filiksa) rozpoznawałem poszczególne tematy, ale najczęściej okazywało się, że proponowane wersje były znacznie dalsze od pierwowzoru, niż z początku mi się wydawało. Ich bezpośrednia konfrontacja daje do myślenia i odkrywa więcej z warsztatu poszczególnych twórców. Nie po to słuchamy autorskich wersji, by znaleźć się w tej samej rzece – i dla mnie to plus.

Każdy z artystów postawił sobie za cel, by jednak odrobinę się pobawić, porzeźbić, poszukać własnego głosu. Miałem też wrażenie, że często z dusznej piwnicy szalonego naukowca wędrujemy ku międzygalaktycznym przestrzeniom albo cyberpunkowym – nomem omen – molochom. Na przykład wstęp do The Lurking Fear wyszedł w klimatach bliskich Obcemu, I am a Moloch wiódł mnie przez postapokaliptyczne pejzaże. Każdy z ośmiu kawałków zasługuje na uwagę. Lepsze oryginały czy zremiksowane propozycje? To zostawiam Wam do rozstrzygnięcia.

Pytanie, czy na tym etapie podobna kompilacja jest potrzebna? Doctor Visor zdaje się dopiero rozkręcać, a to już jakby forma pewnego podsumowania. Cieszę się, że numery te wywołują pewne wizualne skojarzenia. Jako fan literatury science-fiction i gier RPG doskonale odnajduję się w zaproponowanych klimatach. Pewnie niejeden numer posłuży mi jako ścieżka dźwiękowa. Może brakuje jakichś totalnych zaskoczeń – to po prostu płyta z remiksami, ale jednak każdy z artystów odcisnął tu swoje piętno, coś zaproponował od siebie, nie potraktował zadania jako chałtury, którą trzeba odbębnić. Już wyobrażałem sobie te autorskie rozkminy gdzieś w piwnicach usianych szczątkami androidów i zanurzonych w przymglonym świetle neonów.

Całość jest dobrze zmasterowana i brzmi głęboko (silne basy) i przestrzennie jednocześnie. Fani dokonań Filiksa wysłuchają z zainteresowaniem, porównując do pierwowzorów, a malkontenci może przekonają się do którejś z odmiennych od pierwowzorów wersji. Ci, którzy siedzą w tej muzycznej, niszowej elektronicznej bajce (a czasem i bańce) sprawdzić muszą. Behind the Mask unika wady podobnych kompilacji – przypadkowości. Nie powstał patchworkowy potworek, a solidny ukłon dla kolegi z tej samej, podziemnej sceny.

Ocena: 7,5/10

Oficjalna strona na Facebooku
Doctor Visor na Bandcamp

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , .