Przejdź do treści

DROPZONE – „Rape Killing Murder” (2017)

176

Co może wyjść z ostrej imprezy, spotkania kilku dobrych muzyków i zaklepania terminu w studiu nagraniowym, nie posiadając w danym momencie ani sekundy gotowej muzyki? Prawdopodobnie w wielu przypadkach nic, za to w tym konkretnym Epka. Projekt Dropzone zrodził się w głowach artystów w czasie hulanek i swawoli, a byli to muzycy takich formacji jak Gandalf, The Flaming Sideburns i Thee Ultra Boombs. Do składu dokooptowano ludzi udzielających się w H.I.M (!), Divine Decay i powstało osiem utworów na mini album, po czym z biegu Panowie wskoczyli do studia, by niemal na setkę nagrać materiał na Rape Killing Murder.

Muzyka umieszczona na R.K.M miała być hołdem dla grania w stylu Discharge, The Exploited, G.B.H, ale jednocześnie wprowadzać wpływy muzyczne takich kapel jak Slayer, Carnage, Wolfpack i Entombed. Z połączenia tych ambitnie wybranych założeń otrzymaliśmy energetyczne uderzenie w d–beatowym stylu. Dwadzieścia minut hardcore’a, zabarwionego przybrudzonym brzmieniem charakterystycznym dla szwedzkiego death metalu, z mocno przesterowanym basem, bardzo hałaśliwą grą na blachach perkusji, szybkich temp i rozwrzeszczanych wokali. Jest to granie, które można porównać do legendarnego Disfear.

W historii tej nie byłoby nic specjalnie dziwnego, gdyby nie fakt, iż ta muzyka powstała w 1996 roku. Została rozesłana do wytwórni, magazynów i nigdy nie dotarła do szerszej publiki. Dopiero w 2017 Osmose Productions postanowiło ten kawałek muzycznej kroniki wytłoczyć i dać szansę ludziom posmakowania tego projektu. Nie da się ukryć, że materiał wydany w czasie bardziej zbliżonym do swego powstania miał szansę poważnie namieszać na scenie, teraz scena d–beat nie jest niczym niespotykanym, mamy wiele projektów takich jak choćby Victims czy Tragedy, ale w 1996 roku z bardziej znanych nazw wyróżniał się wyżej wspomniany Disfear.

Nie bez znaczenia jest fakt, że Rape Killing Murder po dwudziestu trzech latach na moje ucho brzmi po prostu świetnie i jest nadal aktualne. Tym bardziej żałuję, iż nie miałem okazji go usłyszeć lata temu. Bardzo mnie ciekawi jakbym wtedy zareagował. Znałem w tym czasie Madball, Dog Eat Dog, Cro – Mags, Biohazard, znałem też bardzo dobrze Entombed, ale jaka by była moja reakcja na wybuchową mieszankę tych zespołów nie mam pojęcia. Na dziś materiał nie zaskakuje, ale zdobywa mój pełen szacunek.

Dropzone na Facebook’u.

OCENA: 8/10
(Visited 1 times, 1 visits today)