Słyszeliście o Dybuk? Ja do tej pory nie, wielka szkoda, bo zespół ten od pierwszych dźwięków mnie urzekł. Niby nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, ale trochę żałuję, że ich debiutancki album trafił do mnie niemal dwa lata po premierze. Pożoga ujrzała światło dnia nakładem Old School Records dnia pańskiego 14.05.2023.
Pożogę nagrano w Monroe Sound Studio i zmiksowano w Interstellar Studio, co dało bardziej niż solidne brzmienie. Odnaleziono tu bardzo fajny kompromis między brudem a czytelnością, stając w konkury z obleganym i modnym Satanic Audio, które w swych produkcjach lubi ocierać się o podobne spojrzenie na brzmienia. Dwadzieścia parę minut Pożogi wchodzi „na pełnej” i swą agresywną postawą bardzo dobrze współgra z wykręconym soundem.
Sami muzycy mówią o zespole jako o połączeniu Siekiery z bezczelnością starego Darkthrone i ciężko się z tym w jakimś stopniu nie zgodzić. Dosyć prymitywny charakter kompozycji przekłada się na silny, bezpośredni atak na narząd słuchu. Black/punkowe ciosy ubrane w czytelne, polskojęzyczne teksty stają się tu swego rodzaju hitami, niosącymi na swej dynamice i zarażające energią. Szybsze, d-beatowe songi uzupełniają się z trochę wolniejszymi, zbudowanymi na melancholijnych riffach w stylu Darkthrone czy Khold (np. Otchłań). Nadaje to całości interesującego groove i wymaganego urozmaicenia.
Odrębny aspekt całości, na który chciałbym zwrócić uwagę, to teksty. Dla mnie bez nich band nie byłby tym, czym jest. Napisane po polsku, dobrze osadzone i zaśpiewane, nie tylko pozwalają szybko się zapamiętać, ale jak stało się to w moim przypadku – pozwalają się ze sobą identyfikować. Krytykowane tu zjawiska to tematy, które sam potępiam i widzę w nich patologię, hipokryzję oraz obłudę. Sam lepiej bym nie ubrał myśli w słowa i tu dzięki dla chłopaków za spisanie moich myśli na papierze.
Dybuk mogę śmiało polecić fanom hardcore’a, punku i metalu. Muzycy łączą na swoją modłę te trzy gatunki w sposób dojrzały i łatwo przyswajalny. Mają na siebie pomysł i posiadają umiejętności, by go przekazać słuchaczom. Jest to coś, co można zestawić na scenie z zespołem Jad czy Faul Techniczny (z ostatniej płyty). To zdecydowanie inne spojrzenie na styl, ale wszystkie wymienione kapele czerpią z podobnych inspiracji (choć Dybuk wpuszcza najwięcej metalu). Długo się zastanawiałem, czy wspominać, kto jest liderem tej załogi. Powiem więc tylko, że według mnie Dybuk to nie poboczny projekt czy jakaś supergrupa tylko regularny band, który ma ambicje, by namieszać i pozostać na scenie na dłużej, na co jest szansa, bo jak można się dowiedzieć z fanpage’u zespołu, materiał na dwójkę czeka już na premierę.
Ocena: 8/10
- Guerra Total – „Of Death’s Apotheosis… Cthulhu’s Call and the Terror of the Cosmic Unknown” (2025) - 19 kwietnia 2026
- At the Gates – „The Ghost of a Future Dead” (2026) - 10 kwietnia 2026
- Huge – „Not a Handful of Stones but the Sound of My Soul” (2025) - 9 kwietnia 2026
Tagi: 2025, black metal, black punk metal, dybuk, old school records, pożoga, punk, recenzja, review.







