Ewïg Frost nie bawi się w ukrywanie swoich muzycznych wzorców. Oczywiste nawiązanie cover artu Aïn’t No Saïnt do Motörhead, to rzecz jasna główny trop, krzywdzącym byłoby jednak uznać wiedeńskie trio jedynie za epigonów twórczości Lemmiego i spółki.
Wszystko dlatego, że na swoim czwartym krążku Ewïg Frost (mimo dość wąskich ram stylistycznych) zdarza się całkiem ciekawie kombinować. Jest tu nie tylko czysto motorheadowy rock’n’roll (Into the Night, Back On Wheels, Mary Jane), ale też całkiem sporo brudnego black/speed/punka (In da Not (frisst da Teife de Fliagn), Satan II, New Cold War). Niewątpliwie najciekawiej robi się jednak, gdy muzycy sięgają po dość nieoczywiste środki stylistyczne i znienacka raczą słuchacza.. bluesowymi wariacjami (Bad Beat Boogie). Kiedy na dodatek w końcu mieszają je w kulminacyjnym momencie z posępnym black metalem ala szwedzki Shining z V: Halmstad (instrumentalny 1918 i De Gier (is a Luada)) to człowiek aż sprawdza, czy na pewno przez nieuwagę nie przełączył się między słuchanymi albumami.
Niby tylko 28 minut muzyki, a całkiem sporo dobrego. Wielbicielom takiego „motörhead worship” grania rekomendować nie muszę, reszcie polecam, z uwagi na fakt, że na ekipie Kilmistera Aïn’t No Saïnt się wbrew pozorom tylko zaczyna.
Ocena: 7/10
- Les Bâtards du Roi – Les chemins de l’exil (2025) - 7 kwietnia 2026
- AMPACITY publikuje teledysk do „Phantomatics” - 3 kwietnia 2026
- Debiutancki singiel gotyckiego Wolfpack Heading Nowhere już dostępny - 3 kwietnia 2026
Tagi: Ain't No Saint, Black, Ewïg Frost, metal, Motörhead, punk, recenzja, review, rock, speed.






