Feto in Fetus – Oath of Chaos (2022)

W przerwie między dużymi płytami warmiński death- grindowy skład Feto in Fetus postanowił skopać nam tyłki mini albumem. Materiał nazwany został Oath of Chaos i będzie miał premierę w połowie sierpnia nakładem BlackTeamMedia Records. Nagrania i produkcja dokonały się w 666 Studio pod okiem gitarzysty zespołu, Michała Grabowskiego, którego prace mogliście poznać już wcześniej, na przykład na albumach Christ Agony, Moaft, Sanctus Hexe czy Clayseny.

Na minialbumie trup ściele się gęsto. Dziewiętnaście minut trwania mieści w sobie aż dziesięć kompozycji (w tym intro), co w przypadku klimatów okołogrindowych jest normą i pewnikiem, że nie ma czasu i miejsca na przynudzanie.

Znam dobrze dyskografię zespołu i po wysłuchaniu Oath of Chaos byłem nieco zaskoczony. Zespół po kilku materiałach przyzwyczaił mnie do kierunku, w jakim szedł, a nowości przynoszą lekkie zmiany w brzmieniu. Feto in Fetus stało się mniej mechaniczne i silniej związane z metalem niż grindem w jego czystej formie. Duża ilość riffów towarzysząca blastom kojarzy mi się z zespołami reprezentującymi extreme metal, czyli Zyklon, Myrkskog czy Arkhon Infaustus. Partie te ociekają złem i dobrze współgrają z nawiązaniami do slam metalu i okazjonalnych bassdropów. Całość w odbiorze jest bardzo brutalna, szybkie partie czasami wskakują na takie obroty, że trudno nie współczuć perkusiście. Bocian brutalizuje kompozycje, wprowadzając do nich odpowiednią gęstość aranżacyjną. Bas został wbity i wykręcony na zasadzie klasycznego „zetora”, czyli bulgoczącego i maksymalnie przesterowanego potwora, co bardzo lubię. Takie brzmienie, jeżeli jest dobrze ulokowane w miksie, zabija i nadaje pożądanego „gruzu” całości. Co błyszczy najbardziej w brzmieniowym aspekcie, to gitary – Michał jest gitarzystą, więc tego elementu nie miał prawa odpuścić. Na Oath of Chaos wiosła ustawione są bardzo nisko, ale w całym tym miażdżącym łomocie nie zapomniano o przejrzystości i „drapaniu”. Slamowe ciężary wgniatają, a shreddowe sieczki tną jak żyletka żyły na nadgarstkach. Kilka słów uznania należy się także wokaliście, który wraz z muzyką pchnął swe granice o krok dalej ku zezwierzęceniu. Widzik położył swoje linie bardzo gęsto, często korzystając z wielu bestialsko brzmiących nakładek, zahaczając nawet w kilku momentach o szaleństwo Anaal Nathrakh.

Materiał zamieszczony na Oath of Chaos jest bardzo urozmaicony. Liczne pomysły zawarte w tym krótkim materiale mogłyby wypełnić niejeden album, co bez wątpienia punktuje w kategorii atrakcyjności. Ponadto polecam hit Fucking Prophets of the New Age, który w piętnastu sekundach zawarł w sobie konkretne intro i brutalne uderzenie.

Ocena: 9/10

Feto in Fetus na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .