Spory czas nie tykałem grania brutalowego, czas więc to nadrobić. A że nasz rodzimy Fetor niedawno wyskoczył z swoim pełnoprawnym długograjem to okazja do tego jest tym większa. Wydany na początku czerwca przez Rotten Music Abandoned Hope przynosi jedenaście kawałków dla każdego slammaniaka, czy jak tam się te wiggazy nazywają we własnych gronach. Jeżeli szukasz muzy do ćwiartowania tusz wołowych lub dziecięcych, to właśnie ją znalazłeś.
Zaczyna się z grubej rury i bez zbędnego owijania w strecz bawełnę, kosa przez ucho prosto w mózg. Byle mocniej, byle brutalniej, byle więcej flaków się polało. Lubisz klimaty typu Kraanium, Devourment, albo Begging For Incest, to i Fetor polubisz. Nie jest innowacyjny (czy innowacyjny slam jest w ogóle legalny?), ale bardzo dobrze zmontowany. Utwory nie brzmią jak zrzyna z innych projektów i przy pewnej dozie dobrych chęci można je bez problemu rozpoznawać. Do tego chłopaki wiedzą, że co za dużo to niezdrowo, i slamdowny na Abandoned Hope pojawiają się w bardzo umiarkowanych dawkach. Co w sumie jest dobrym wyjściem, choć czasami chciałoby się więcej rzeźni do bujania czachą. Przez płytę przewija się całkiem sporo chwytliwych motywów, zarówno szybszych, jak i wolniejszych temp, choć mam wrażenie, że nie wykorzystano ich całego potencjału.
Abandoned Hope potrafi bardzo ładnie się rozkręcić. Za każdym odsłuchem płyta zaczynała się „tylko” od poczucia, że jest całkiem spoko, by pod koniec gibać na lewo i prawo. Naprawdę dobrze zaczyna się robić na From Neck To Crotch, które to zresztą razem z następnym Needle In The Nail pochodzą z recenzowanego ongiś splita. Te dwa utwory najbardziej ze wszystkich mi pasują, co nie znaczy, że reszta jest zła. Wcale nie, The Stench Upon Vultures Nest, Spanish Shoes czy Hangman’s Dream to mocne, bujające strzały.
Trochę nie pasuje mi brzmienie płyty. Niby jest mocno i ostro, ale wersje From Neck To Crotch oraz Needle In The Nail zaprezentowane na splicie były dużo bardziej obskurne i dźwiękowo „ociekające”. Wyczuwałem tam więcej mięcha niż na Abandoned Hope. Tu jest po prostu zbyt sterylnie i czysto. Do tego dodałbym więcej basu (standard chyba). Natomiast perkusja i wokale działają dokładnie tak, jak powinny. Muszę też pochwalić layout płyty, bardzo przyjemny w kontakcie i dobrze zrobiony.
Fetor jest obecnie najlepszym zespołem slamowym Polski. Jest też co prawda jedynym słuchalnym polskim slamem, ale to wcale nie znaczy, że jest źle. Chłopaki wypuściłi naprawdę solidny album, może nie dorównujący jeszcze do poziomu Kraanium albo Operation Cunt Destroyer, ale idą w bardzo dobrym kierunku.
Ocena: 7,5/10
- Ayyur – „The Lunatic Creature” (2018) - 13 lipca 2019
- Psychopathic – „Phases” (2018) - 6 lipca 2019
- Himura – „Exterminio” (2016) - 30 czerwca 2019

