Guns N’ Roses – „Use Your Illusion I & II” (1991/2022)

Wbrew pozorom napisanie tego tekstu nie jest dla mnie łatwą rzeczą. Wyzwanie jest potężne. Nie chodzi nawet o mierzenie się z potęgą sukcesu związanego z tymi albumami, zarobionymi milionami dolarów, ogromem nagród, pierwszych miejsc na listach przebojów czy z najważniejszym czynnikiem, czyli ogromnym talentem twórczym jego kreatorów. Muszę się zmierzyć z legendą, jaką przez lata sam wytworzyłem w swojej podświadomości wokół tego albumu. Słuchając go, czuję się jak mały żuczek w ogromie wszechświata. Use Your Illusion jest albumem, który w bezpośredni sposób wpłynął na moje życie i pchnął mnie w objęcia gitarowych riffów. Dzięki niemu sięgnąłem po Metallikę, Megadeth, Faith No More, a potem po Sepulturę, Obituary, Deicide i Cannibal Corpse. Bez niego nie byłoby Brzeźnickiego, jego tatuaży, kolekcji płyt i setek obejrzanych koncertów, a co za tym idzie – byłbym innym człowiekiem. Tekst ten jest więc pojedynkiem klasy mitycznej walki Goliata z Dawidem i postaram się wyjść z niej obronną ręką, może z limem, ale o własnych siłach .

Po ponad trzydziestu latach wytwórnia Universal Music, we współpracy z Geffen Records i na licencji UMG Recordings, odważyła się położyć rękę na legendarnym albumie. Wydawnictwo to urosło do potężnego molocha, dzięki liczbie bonusowych nagrań na nim zamieszczonych, jest ich aż 63. Liczba extrasów zależna jest od wybranej wersji. Pełna lista dostępna jest w wersji Super Deluxe Edition CD, której nie miałem okazji mieć w rękach. Nie obmacałem również żadnej z LP. Na potrzeby recenzji otrzymałem 2CD Deluxe Edition, czyli podwójne digipacki zawierające po jednej 24-stronicowej książeczce i po 13 nagrań bonusowych. Może to nie najbardziej upasiona wersja, ale materiału jest i tak sporo do przyswojenia. Po kolei.

Bardzo, z całych sił, starałem się, by nie podejść do remasteru z uprzedzeniem. Zadanie to nie było łatwe, bo czy można ulepszyć ideał? Byłem pewny, że nie i że nie ma mowy, by nowo zmiksowane ścieżki miały szansę brzmieć lepiej niż ukochana, słuchana na milion sposobów wersja oryginalna. Możliwe nawet, że liczyłem na porażkę, by móc skarcić za ruszanie klasyki, ale z całą pokorą muszę pochylić czoła. Dokonałem porównań krążków jeden do jeden i wniosek jest oczywisty. Nowe wersje brzmią lepiej, nie jest to może diametralna różnica, ale całość w odbiorze jest wręcz krystaliczna. W pierwszym odczuciu miałem wrażenie, że album stracił na sile, że został nazbyt wygładzony, ale prawda jest taka, że nowa wersja nadrabia dynamiką. Świetnym przykładem są tu utwory Live and Let Die i November Rain z jedynki i Enstranded oraz Civil War z dwójki. Porównanie dokonane na tych kompozycjach ukazuje poziom progresu brzmieniowego, bardziej przychylnie patrząc na nowe wersje. Kompozycje te są bardzo złożone, bogate w środki, i wersje 2022 silniej wypychają wszystkie atrybuty i brzmienia instrumentów. Weźmy na przykład orkiestracje w Live and Let Die – są tu potężniejsze i bardziej selektywne. Nie mam zamiaru negować oryginału, jest piękny i kocham go, jednakże – z całym szacunkiem – okazuje się, że z nowym spojrzeniem, nowymi rozwiązaniami technologicznymi i szerszą wiedzą udało się nadać nową jakość, wypolerować złoto, by dać doskonalszy połysk.

Co do krążków uzupełniających bonusami oryginalne playlisty, to temat jest ciekawy. W 26 kompozycjach dodatkowych znalazły się same wersje live, w których możemy odnaleźć ciekawostki w stylu wykonów z Lennym Kravitzem, coverów The Rolling Stones, Hendrixa, głównego tematu z Ojca Chrzestnego czy prób śpiewania Izzy’ego Strandlina i Duffa McKagana. Ciekawostką może być też solo perkusyjne Mata Soruma, którego bym nie podejrzewał o ciągotki do podwójnej stopy. Wszystkie te bonusy nigdy wcześniej nie były upubliczniane i uważam je za sporą ciekawostkę. Wielu starych fanów (w tym ja) żyło w idealnym świecie koncertowych popisów w stylu tego z Wembley, a tu można zaobserwować małe błędy, gorsze dni Axla, improwizacje. Dużo smaczków i ciekawostek.

Sądzę, że jeżeli taki zatwardzialec jak ja, zabetonowany Use Your Illusion lover, dał radę z pochylonym czołem przyznać, iż nowa wersja jest warta grzechu, to duża część Was może dojść do podobnego wniosku. Remastery mają zawsze wielu oponentów, rozumiem to. Albumy to nie tylko brzmienie, to odczucia i wspomnienia związane z odsłuchami oryginalnych wersji. Jest to bogaty zbiór emocji, które na stałe wsiąkły w kartki wkładek i wbiły się w rowki płyt. Odsłuch nowych wersji jednak to nie zdrada przeszłości, na mojej półce będą koegzystowały oba wydawnictwa i jestem pewny, że odsłuchy rozłożą się po równo na każde z nich, więc polecam przebić się przez własne przyzwyczajenia i sprawdzić wydawnictwo nie tylko dla bonusów, ale też dla głównego dania, bo zaprawdę powiadam, Use Your Illusion jest albumem potężnym, ponadczasowym i progresywnym dla hard rocka.

Guns N’ Roses na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , .