Harm – „October Fire” (2016)

Dziś będzie o Harm. Tym norweskim, nie szwabskim. Harm, o którym mogliście się już z naszego serwisu wywiedzieć (tu macie link do recenzji ich pierwszego długograja). W czerwcu trio te wydało kolejną płytę, dokładniej trzeciego pełniaka. Znajdziecie na niej dziewięć utworów, łącznie czterdzieści minut grania. Na podstawie zalinkowanej recki wnioskuję, że Harm o progresie nie słyszało, bo October Fire to czysty, nowoczesny thrash. Za wydanie odpowiada Battlegod Productions.

Ta płyta jest do bólu przeciętna. Nie ma sensu jej recenzować. To kolejny thrashowy wypust, jakich milion już jest a kolejne miliony nadejdą. Niczym się nie wyróżnia, niczym nie imponuje, niczym nie przytrzymuje na dłużej. Słychać tu mnóstwo ech większych od Harm: solówki Megadeth, riffy Destruction, Slayerowe tempa. October Fire to parada wtórności. Masz swój ulubiony zespół thrashowy? Jeżeli nie wyrasta w żaden sposób, jak Coroner albo Voivod, to znajdziesz tu jego echa. Niby można słuchać tej płyty bez krzywienia się, ale na ki chuj? Devastator zaczyna się jak Reign In Blood, pseudoballadkowy utwór tytułowy widocznie uwielbia twórczość Mustaine’a a na Trying to Grow Wings jest moshpart pięknie podpatrzony u scenicznych młodziaków, chociażby pierwszego Crisix. Słuchanie tego to totalna strata czasu. I nie chodzi nawet o to, że Harm jest zły, bo tak po prawdzie nie jest. Po prostu jest wyjątkowo nieoryginalny, nie przekazuje niczego od siebie. Na kiego grzyba potrzebna ci kolejna taka sama płyta?

Chyba jedyną zaletą nagrania jest produkcja. October Fire brzmi bardzo dobrze, wręcz idealnie dla modernowego thrashu. Urzekł mnie bas, w końcu słyszalny i przyjemny. Wokalista też nieźle się sprawdza, choć brak mu i charyzmy i naturalnego talentu. O layoucie się nie wypowiem bo nie dostałem. A okładka wygląda jak z fantasy, sam stwierdź czy to zaleta.

I to by było na tyle. Naprawdę nie musisz tego słuchać. Słyszałeś już lepsze. Harm sprawdzi się co najwyżej jako tło na koncertach, pioseneczki puszczane ot, tak po całym show lub w przerwie technicznej. Nie mówię żebyś October Fire unikał, tak jak nie mówię, żebyś omijał jakiś kamulec na drodze. Po prostu jedno i drugie jest tak samo zajmujące.

Ocena: 5/10

Kapitan Bajeczny
Latest posts by Kapitan Bajeczny (see all)
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .