Szwedzkiego monoprojektu przedstawiać chyba nie muszę. Pisywałem o dokonaniach imć Rafna już kilkukrotnie na łamach Kvltu, tyle że zawsze przez pryzmat jakiegoś splitu. Tym razem postanowiłem się przyjrzeć Hermodrowi z punktu widzenia jego ostatniego pełnowymiarowego i pełnowartościowego albumu.
The Darkness of December to wydany w lutym przez Wolfspell Records długograj, na który składa się 9 utworów w typowym dla Szweda dark lub black ambientowym (zależy z której strony przyświeci słońce) klimacie. Kiedy zapuści się płytę w odtwarzaczu, diabeł w piekle z pewnością nie powie: „O k… Hermodra puścili. I trzeba by mu przyznać rację. Ani tempo, ani finezja linii melodycznych dupy nie urywa. Tyle, że nie po to kupuje się płytę Rafna.
Czytelne melodie, tantrycznie powtarzane motywy, w diabły przesterowana gitara i paniczny growl trochę z tyłu tej strunowo rytmicznej parowej maszyny – tak można w skrócie określić to, co dzieje się na The Darkness of December. Oczywiście są także dodatki, które raz umilają nam słuchanie albumu (klawisze w A Path Made of Ice, Ingenting Finns Kvar) lub wkurzają swoją naiwną prostotą (także klawisze w Djupa Gravar). Niemniej nastrojowo-melancholijna przerażająca aura unosi się w pokoju od pierwszej do ostatniej minuty albumu. A ja akurat taką aurę dość lubię. Tyle że trzeba mieć na nią odpowiedni nastrój.
Sławny to Rafn z tego swojego projektu nie będzie nigdy. Tyle że jak to powiedział sprzedawca ze sklepu z muzyką metalową w moim mieście (gdy kupowałem jakąś starą płytkę Mortiis): Jak się nie umie stworzyć muzyki przebojowej, to trzeba sobie znaleźć jakiś grajdolik i grać nieugięcie te swoje wymysły, a w końcu się do czegoś dojdzie.
Ocena: 6,0/10
- Mysthicon – „Bieśń” (2025) - 28 sierpnia 2025
- Sombre Figures – “Streams of Decay” (2021) - 15 lutego 2022
- Nigrum Tenebris – “I am the Serpent” (2021) - 14 lutego 2022






