Kadavereich – „Radiance of Doom” (2021)

„Zły” metal ma wiele twarzy. Jedni preferują black, inni satanistyczny death, a jeszcze inni miks tych gatunków. Gdzieś właśnie na tym skrzyżowaniu swe życie rozpoczął moskiewski Kadavereich, który zadebiutował pod skrzydłami Godz Ov War Productions w grudniu zeszłego roku epką Radiance of Doom.

To, co można na niej usłyszeć to esencja złego, zaflegmionego, gruzem podszytego death/black metalu spod znaku prekursorów z Blasphemy. Cztery kompozycje zamieszczone na Ep czerpią pełną garścią ze sceny evil/war metalu, nie zapominając wszak o ciężarze Immolation i potędze Incantation. Ostatnio często można trafić na próby komponowania muzyki w podobny sposób, niektóre z nich dla mnie są zbyt monotonne, a czasami wręcz męczące. W przypadku Kadavereich nie odczuwam dyskomfortu, duszny klimat Radiance of Doom opętał mnie momentalnie i czerpię z niego energię. Brutalność i ciężar kompozycji sprawiają przyjemność i wywołują chęć zgaszenia światła, by wczuć się w pełni w klimat. Niepełne dwadzieścia minut krążka mija szybko, powodując uczucie niedosytu, co kończy się ponownym wciśnięciem przycisku play. Nie wiem co prawda, czy pełen album takiej materii będę w stanie znieść, ale po co martwić się na zapas. Radiance… jest tu i teraz, niszczy, kopie, gruchota kości i masakruje narządy słuchu. Monolit, jakim uczynili go kompozytorzy, najlepiej odbierany jest w całości. Nie ma co się bawić w wybieranie faworytów na albumie, bo to nie popowa lista przebojów, a grobowy wyziew prosto z otchłani pól władanych przez rogatego. Słuchając tej płyty mam wrażenie, że trzy szóstki to za mało, by oddać mu to, co jego. Jest esencjonalny, czarny i zalewa wszystko, co napotka rozgrzaną smołą.

Ocena: 8/10

Kadavereich na Bandcamp’ie.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .