Königreichssaal – „Loewen II” (2025)

Nowe wieści z obozu jednej z obecnie najciekawszych i najlepszych blackmetalowych załóg w naszym kraju – lewińskiego Königreichssaal – śledzę z nieudawanym zainteresowaniem i ekscytacją. Tak też przyjąłem zapowiedź drugiej części świetnie przyjętej EPki Loewen. Kontynuacja ujrzała światło dzienne w grudniu za sprawą Godz ov War Productions. Czy zespół na nowym wydawnictwie nawiąże do wydanego trzy lata wcześniej minialbumu, a może wzorem swoich długograjów zaprezentuje coś całkiem innego? Musiałem się o tym przekonać od razu po odpakowaniu paczki z płytą.

Wzorem „poprzedniczki”, oficjalnie rozbudowany o czwartego członka zespół przygotował na Loewen II trzy pełnoprawne utwory oraz tym razem outro w postaci Vae Victis, skomponowane i nagrane przez samego Khorzona. W jego trakcie czekałem, aż usłyszę słowa „Tysiąc lat, tysiąc pierdolonych lat”. Dlaczego tak? Zrozumiecie, kiedy posłuchacie, teraz powiem tylko tyle, że brzmi ono jak daleki krewny jednego z utworów PEWNEGO znanego na całym świecie blackmetalowego zespołu z Polski. Planowana inspiracja czy „samo tak wyszło” – dla mnie nieistotne, to nie dwuminutowe outro jest tutaj gwoździem programu.

Już w Czarnym Xięstwie słychać charakterystyczną podniosłość materiału z pierwszej EPki Königreichssaal, dzięki wokalom pojawia się też pewna teatralność i da się wyczuć sporo emocji włożonych w nowy materiał – od znanego z poprzednich dokonań wtedy-jeszcze-tria obłędu aż po uniesienia duchowe. Ot, black metal po lewińsku, który bardzo lubię. Absolutnym majstersztykiem jest za to utwór Semana Tragica, lirycznie najprawdopodobniej nawiązujący do września 2024 roku, kiedy to Lewin Brzeski został niemal w całości zalany. Kompozycja porusza i udanie obrazuje tragizm tamtych wydarzeń, a wieńczące ją dźwięki płynącej wody połączone z delikatnym przygrywaniem gitary akustycznej doprowadziły mnie nawet do lekkiego wzruszenia i kontemplacji nad cierpieniem dotkniętych tą katastrofą ludzi. Cudo, po prostu cudo. Bardzo udany, mimo nieco kampowego otwarcia, jest również wykorzystujący fragmenty z poezji Micińskiego (podobnie zresztą jak Czarne Xięstwo) Wampyr Heretyk – instrumentalnie jest tu już bardziej klasycznie, choć podtrzymywane zróżnicowanie wokalu De Ateusa oraz wyraźnie zaznaczone klawisze sprawiają wrażenie uczestniczenia w jakimś mrocznym spektaklu, a dzięki ubarwieniu świetnej i bardzo chwytliwej końcówki kawałka akordeonem udało się zespołowi dołożyć do swojego grania odrobinę ludowości.

Jak więc widzicie, mimo jedynie niespełna dwudziestu minut, Königreichssaal udało się upchnąć na Loewen II sporo zawartości – i to nie na siłę. Materiał jest spójny, przemyślany i przede wszystkim szczery, co po prostu się czuje. Gdy muzyka potrafi niespodziewanie uderzyć w rzadko poruszane w moim przypadku struny, wiem, że obcuję z czymś z górnej półki. Takie właśnie jest Loewen II – to minialbum ocierający się wręcz o doskonałość. Niestety krótki, ale kto broni komukolwiek łączyć jego odsłuch razem z poprzednią EPką? No nikt.

Ocena: 9.5/10

Königreichssaal na Facebooku

Łukasz W.
(Visited 1 times, 27 visits today)

Tagi: , , , , , , .