Lectern – „Precept of Delator” (2016)

Lectern to czteroosobowy skład, któremu od 1999 stale dowodzi Fabio Bave. Natomiast wczoraj na świat wypuścili swój drugi krążek, za sprawą wytwórni Via Nocturna. Zadajmy więc sobie prozaiczne pytanie, czy warto w ogóle zawracać sobie tym głowę?

Dość bezpośrednio odpowiem, że tak! Włoski kwartet na najnowszym albumie kontynuuje swoją krucjatę w imię Diabła i ponownie serwuje nam death metal, mocno bijący klasykami amerykańskiej oraz europejskiej sceny. W porównaniu do debiutu poszli o krok dalej, choć nie jest on może wielki to warty do zanotowania. Precept of Delator to materiał, który został idealnie rozplanowany bo wśród wszystkich dziewięciu kompozycji ciężko narzekać i mówić o nudzie. Włosi niczym zawodowcy zdają sobie sprawę, że słuchacz to istota rozumna i lubi gdy dostaje muzykę niejednorodną. Wolną od schematycznej budowy i typowej struktury. Utwory zaserwowane przez Rzymian nie są jedynie bezsensowną łupaniną, która została naszpikowana bulgoczącym jak magma growlem i wyścigami na najszybciej zagrane solo. Muzycy, wydaje się z dużą łatwością, wypośrodkowali brutalność z melodią przez co trudno zmęczyć się w trakcie ich słuchania tego wydawnictwa. Co więcej, ta właśnie harmonijność jest moim zdaniem jej największą zaletą tej płyty. Panowie wiedzą kiedy należy mocno uderzyć, ale też zdają sobie sprawę kiedy można pocisnąć fajnym solo by w innym momencie zaserwować nam chwilę wytchnienia bujającym riffem. Kawałki po prostu same wpadają w ucho, nie tracąc jednocześnie na swojej mocy. Oczywiście można się przyczepić, że perkusja mogła brzmieć o wiele masywniej co z pewnością wiele by dodało kompozycjom. Narzekania mogłyby się również pojawić o braku wielkiej oryginalności, bo choć każdy numer można z pewnością nazwać udanym to trudno też nie uciec od wrażenia, że to po prostu odświeżenie klasycznych już patentów. Patentów, które zostały obdarte z niepotrzebnych pierdolników i zostały złożone w proste, ale jak wcześniej wspomniałem konkretnie brutalno-melodyjne numery. Przecież nie pierwszy raz prawdziwa siła tkwi w prostocie.

Niemniej moim zdaniem, te minusy to zaledwie kosmetyczne sprawy na które można tak naprawdę przymknąć oko i w ogólnym rozrachunku nie wpływają na cały materiał. Precept of Delator zaliczam do kategorii płyt, wykutych przez cholernie solidnych rzemieślników hołdujących wizji Deicide, Jungle Rot, Morbid Angel czy początków Vader. Jeśli macie ochotę na oldschool w naprawdę porządnym wykonaniu, koniecznie sprawdźcie to co skomponowali rzeźnicy z Lectern.

Ocena: 8/10

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , .