Little Jimi – „The Cantos” (2021)

Francuska scena rockowa, przynajmniej ta niszowa, kryje w sobie wiele ciekawostek. Przyznać jednak muszę, że gdyby nie recenzenckie obowiązki, to pewnie nie potrafiłbym wymienić zbyt wielu zespołów znad Sekwany czy Loary. A od pewnego czasu bywam co rusz miło zaskakiwany. Little Jimi z pewnością zaliczyć mogę do ważnych odkryć tego roku. Na albumie The Cantos, który jest śmiałą kontynuacją obranych wcześniej muzycznych ścieżek, muzycy z Bordeaux umiejętnie bawią się dziedzictwem wczesnych lat 70., pokazując jego wciąż aktualne oblicze.

W różnych proporcjach w ich muzyce wybrzmiewają znane motywy. Są na premierowym albumie klasyczne hardrockowe riffy, które ciążą ku sabbathowym klimatom (Matchetehew), albo odlatują w kosmiczne rejony bliskie Hawkwind. Nie brakuje w kawałkach Little Jimi psychodelicznych odlotów w duchu hippisowskiej imprezy, podczas której eksperymenty z psychodelikami nikogo nie dziwią. Znajdzie się też miejsce na dobre, ale nieoczywiste melodie, które przyciągną fanów indie rocka. Zespół lawiruje od rozedrganych, akustycznych brzmień, po stonerowo/doomowe riify (Palace Afternoon), zachowując pewien wdzięk i potrafiąc zaciekawić, czasem nietypowymi zmianami muzycznych tematów i połączeniami różnych wątków (Last Cantos XXIV). Co ciekawe, w składzie brak basisty, a w trio wybrzmiewają dwie gitary – odpowiednio nisko strojone, nie pozbawiają jednak The Cantos ciężaru, przynajmniej tam, gdzie jest to potrzebne.

Niby znane elementy, ale zmieszane w smaczny dla słuchacza sposób. Całość, z tekstami i oprawą graficzną, tworzy pewną oniryczną opowieść. Brak w niej miejsca na nudę. Jest za to przyciągająca moc klasycznych rozwiązań, podanych ze świeżym spojrzeniem na aranże. Płyta godna polecenia. Po prostu.

ocena: 8/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Little Jimi na Bandcamp

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , .