Motorhead – „Ace of Spades” (1980/2020)

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

2020 rok jest rokiem jakiego jeszcze nie było. Zapowiadał się dobrze, lecz krótko po rozpoczęciu w świat uderzyła pandemia i sparaliżowała gospodarkę. Niestety jedną z głównych cierpiących jej odnóg stał się przemysł muzyczny, który został kompletnie opuszczony przez rządy, a co za tym idzie tak długa przerwa położy niejedną wytwórnię, agencję koncertową czy zespół. Widać już, że firmy starają się sobie radzić z nowymi realiami, organizując koncerty streamingowe, czy też przyspieszając premiery wydawnictw. 2020 jest także wyjątkowy dlatego, że przypada na niego kilka potężnych muzycznych rocznic. Jedną z silniejszych jest na pewno czterdziestolecie wydania Ace of Spades zespołu Motorhead, którą z okazji jubileuszu postanowiła wydać wytwórnia BMG.

Jak już nas BMG przyzwyczaiła względem rozmachu swych reedycyjnych wydawnictw, tak i w przypadku Ace of Spades nie jest inaczej. Podstawowa propozycja wypuszczona na CD i winylu zawiera prócz zremasterowanego, oryginalnego albumu po dwa koncerty, wszystko zapakowane w twardy digibook i vinylbox. Specjalny box set za to onieśmiela bogactwem, bo poza „podstawowymi” trzema pozycjami zawiera: 10 calowy vinyl EP z instrumentalnymi wersjami utworów; album The Good, The Broke & The Ugly z utworami ze stron B singli, kompilację koncertów na DVD, komiks The Motorhead Rock Commando, 5 kości do gry zawartej w boksie, limitowany singiel Ace of Spades 7′. Wszystko spakowane w twarde pudełko stylizowane na skrzynkę z dynamitem.

Niestety ja na potrzeby recenzji nie posiadam tego arcybogatego boxu, więc nie opiszę mych wrażeń odnośnie jego wszystkich elementów. Posiadam za to winylowy box regularny, który i tak znacznie wykracza ponad standard typowych wydawnictw. Trzy płyty winylowe, twarda obwoluta, 40 stron przepełnionych archiwalnymi zdjęciami i historią związaną z płytą spisaną przez dziennikarza silnie zaangażowanego w scenę muzyczną lat 70. i 80. Krisa Needsa (magazyn Zig-Zag). Mało? Nie sądzę. Przestudiowanie księgi zajmuje kilka ładnych minut, w których przeleciała mi pierwsza strona dysku zawierającego album Ace of Spades. Nowy mastering wykonany został w sposób uwypuklający rock’n’rollowy charakter muzyki brytyjskiego trio, przez co i tak dynamiczna muzyka dostała dodatkowego kopa (aczkolwiek byłem zmuszony podkręcić bas we wzmacniaczu, by album zagadał tak jakbym tego oczekiwał).

Od strony muzycznej A.O.S jest to dla mnie jednym z bardziej optymalnych krążków w historii Motorhead. Nie wiem czy to tylko moje spostrzeżenia, ale większość płyt tria posiada po 3/4 hitów, a reszta lekko odstaje od reszty. Ace podobno powstawała w trudach, zespół pierwszy raz napotkał problemy z komponowaniem, prawdopodobnie przez ciśnienie otoczenia, gdyż po poprzedzających Overkill i Bomber był już „duży”. W moim uznaniu trudności przełożyły się na jakość, dzięki czemu żadna z kompozycji nie została zaniedbana, a kilka okazało się potężnymi strzałami. W przeciwieństwie do poprzedniczek na Ace of Spades nie ma za wiele nawiązań do bluesa, większość piosenek leci do przodu na łeb na szyję jakby Lemmy i spółka faktycznie chcieli pokazać wszystkim, że są najdzikszym i najgłośniejszym zespołem w ówczesnej historii muzyki. Co bym nie napisał faktem jest, że ten album zapisał się na stałe w księgi nie tylko ciężkiej muzyki, lecz został zauważony przez cały światek show biznesu, co przełożyło się na status złotej płyty i sporą sławę Motorhead.

Do dania głównego BMG udało się dołożyć zapis koncertu z 23 grudnia 1981 roku z Belfastu. Nie jest tajemnicą, że Motorhead był zwierzem koncertowym i Live at Whila Hall niesie ze sobą bardzo wysoką jakość wykonawczo-brzmieniową i jak dla mnie poradziłby sobie jako oddzielne wydawnictwo. Jego setlista nakłada ciężar na utwory z A.O.S, ale nie brakuje również hitów, takich jak Overkill, Capricorn i Bomber. Cieszy mnie bardzo, że przy okazji tego wydawnictwa będę mógł wracać tak samo często do głównego krążka, jak i to tych bonusowych. Podnosi to wartość artystyczną wznowienia i sprawia, że cena może trochę mniej zaboleć po zakupie, bo nie ma co się okłamywać, że pomimo pięknego, dopracowanego produktu, na polską kieszeń wydanie kilku stów to wydatek nadal duży i często wymagający planowania.

Motorhead na Facebook’u.

Tagi: , , , , , , , , , , .