Przejdź do treści

NAMATORN – „demoNzarazy” (2026)

6

Namatorn to świeża nazwa choć sam skład z młodzików złożony nie jest. Trio prowadzone przez Damona nagrało swój debiutancki materiał wiosną tego roku, został on zatytułowany demoNzarazy i ukazał się nakładem własnym.

Gdy dostałem płytę z tą demówką, moje myśli momentalnie cofnęły się do czasów z początku lato 00. Okładka, skład, wykonanie grafik, a jak się później okazało, i samo brzmienie utrzymane są na poziomie charakterystycznym dla tego okresu. Ma to swój urok, bo ciężko już dzisiaj o taką surowiznę. Demo to składa się z pięciu kompozycji i trzech intr, co daje niecałe czternaście minut muzyki. Wydaje mi się, że jest to odpowiedni czas na „przedstawienie” się światu i zmierzenie się z pierwszymi próbami nagrań studyjnych. Słuchając tej krótkiej płyty, jestem zdania, że pójście w demo, a nie od razu w longa było dobrym posunięciem. Surowy i dosyć zwierzęcy charakter kompozycji w takiej materii staje się atutem, a – dajmy na to – czterdzieści minut mielonki w takim stylu mogłoby zmęczyć.

Z czym więc mamy tu do czynienia? Z death metalem. Prostym, ciężkim i stylizowanym na stare czasy. Pierwsza kompozycja, Ostatnie Tchnienie, przywołuje klimat wolnych wałków od Mortician z naciskiem na Zombie Apocalypse. Ciężki riff, prosty rytm i niskie wokale to główne składowe tej kompozycji. Później pojawiają się obowiązkowe, szybkie podwójne stopy i przyśpieszenie, ale ciężar jest tu głównym podmiotem. Jest to też w moim uznaniu najlepsza kompozycja z całości. Tu zwierzęca bezpośredniość wypada najlepiej i bez pudła. W kolejnych utworach czasami pojawia się jakiś toporny czy, nazwijmy to, kwadratowy patent, a Ostatnie Tchnienie dowozi w pełni, co należy, i w tym kierunku radziłbym zespołowi iść w przyszłości.

Za bardzo fajny pomysł uważam użycie fragmentów wiersza Ciche Dziecię autorstwa Franciszka Morawskiego. Wersy ubrane w damskie głosy nadają całości uduchowiony i wręcz pogański klimat. Spina to dobrze polskojęzyczną całość liryczną i pokazuje, że muzycy chcą w swej twórczości pokazać coś więcej niż samą brutalność.

DemoNzarazy pokazuje Namatorn jako band z ciekawym pomysłem na siebie. Może nie jest to do końca projekt pełny i gotowy, ale jest w nim coś, nad czym warto popracować. Zauważam tu pasję i chęć zaspokojenia głodu grania u muzyków, którzy są fanami metalu od wielu lat. Jestem ciekaw jak się to wszystko rozwinie w przyszłości.

OCENA: 6,5/10
Brzeźnicki
Latest posts by Brzeźnicki (see all)
(Visited 1 times, 11 visits today)