Old Mother Hell – „Lord of Demise” (2020)

Spoglądając na front płyty Lord of Demise, w pierwszej chwili pomyślałem, że trafił w moje ręce album jakichś metalcore’owych/deathcore’owych pogrobowców, którzy swoimi protest songami postanowili wyrazić sprzeciw wobec systemu światowego ucisku.

Wrong.

Old Mother Hell to stosunkowo młoda, niemiecka ekipa heavy metalowa, która po 3 latach od wydania debiutu postanowiła uraczyć słuchaczy swoim drugim długograjem. Na nim 8 premierowych kompozycji, stanowiących zbiór poprawnych, bardzo chwytliwych kawałków, do potupania kończyną i pomachania odcinkiem szyjnym kręgosłupa.

Istotne w przypadku Lord of Demise jest odpowiednie wyważenie składowych, z których wszystkie (epic heavy, doom oraz power metal) odgrywają istotną, choć nie dominującą rolę. Dzięki temu album Old Mother Hell cechuje się różnorodnością, a każdy z utworów prezentuje nieco odmienną twarz zespołu. I tak np. w Betrayal at the Sea, Edge of Time i Shadows Within Niemcy serwują podszyte epickim klimatem, heavy metalowe galopady. W Avenging Angel przechodzą płynnie do heavy/power metalu, by po chwili, w Lord of Demise i Another Fallen Saviour, pokłonić się w pas ojcom doom metalu z Candlemass. Zapytacie, a co z balladami? Proszę bardzo, z pomocą zdążają Estranged i Finally Free. Przyznać trzeba, że to sporo, jak na niespełna 39 minut materiału.

Co nie mniej ważne, zespół na każdym ze wspomnianych gruntów porusza się dość zgrabnie i swobodnie. Wprawdzie zdarzają się Niemcom potknięcia (niskie wokale nie są mocną stroną Bernda Wenera, miejscami nieco pozbawione tła są też partie gitary, wyraźnie proszące się o wsparcie wiosła rytmicznego), jednak wspomniane mankamenty nie determinują odbioru Lord of Demise. Ratują tę płytę ciekawe i bardzo przyjemne numery oraz lekkość i naturalność, która w muzyce Old Mother Hell jest wyraźnie wyczuwalna.

Dobra propozycja na nadchodzącą wiosnę.

Ocena: 7/10 

Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)
This entry was posted in Recenzje. Bookmark the permalink.