Polska jest krajem Słowian. Dumnych, mężnych i odważnych Słowian. Nie zmienia to faktu, że w pięknym kraju nad Wisłą znaleźli się i tacy, którym w duszy gra wikińska dzikość. Entuzjaści skandynawskiej żywiołowości, osiedleni w odległym mi Rzeszowie, wydali właśnie demo ku czci potomków Odyna. Pandrador, o którym mowa, to kapela założona w 2015 roku przez Marcina Jagiełłę. Ich świeżutkie demo – Śmierć Baldura to podróż Drakkarem w zimne, północne kraje.
Okładka doskonale sugeruje z jaką muzyką mamy do czynienia. Na odległość czuć północnoeuropejski, pogański klimat, a czarno-biały pejzaż w tle sprawił, że wpatrywałem się w niego przez kilka dłuższych chwil.
Krążek zawiera cztery ambitne, death-metalowe utwory, z czego pierwszy to krótkie, minutowe Intro – zwiastun burzy, która rychło ma nadejść, a której porywistość odczuwamy już od pierwszych sekund kawałka o takiej samej nazwie, co kapela. Pandrador to genialne, szybkie gitary, świetne blasty i doskonale dograny bas. Chóralne sample również zasługują na szczerą pochwałę, uwielbiam takie smaczki w tego typu muzyce. Podobnie jest zresztą w tytułowym singlu Śmierć Baldura. Zagrane zostało to doskonale i w kwestii instrumentariów nie słyszę żadnych niedociągnięć. Przyczepić się muszę jednak do wokalu, który jest niestety pełen technicznych braków. Aby zrozumieć tekst, trzeba naprawdę mocno się nad nim skupić i nawet wtedy rozszyfrowanie poszczególnych wersów nie jest łatwe. Słowa brzydko się zlewają i brzmią bardzo niewyraźnie. Może z nowym wokalistą, który stanął za mikrofonem świeżo po wydaniu tej demówki zabrzmi to tak, jak powinno. Nie zrażam się zatem i z nadzieją czekam na nowy materiał. Całość zamyka Valgrind, który również zagrany rzetelnie przygniata ciężarem niczym młot Thora.
Materiał ma potencjał i jeżeli chłopaki odpowiednio obiorą dalszy kierunek, znajdą dobrego wydawcę i przećwiczą nowego wokalistę, to wróżę im udaną karierę. Już teraz grają na wysokim poziomie, a tak dobrze zrealizowane demo chciałaby mieć niejedna startująca kapela. Album w całości udostępniony został w Internecie, więc jeżeli ktoś lubi mocną muzykę z aromatem Skandynawii, to koniecznie musi poznać Pandradora.
7,5/10
- Kirszenbaum – „Golem XV” (2018) - 15 marca 2019
- SickNest „Chaos Defined” (2019) - 12 marca 2019
- Vane – „Black Vengeance” (2018) - 18 grudnia 2018
Tagi: album, black metal, demo, Music, Pandrador, recenzja, review, Śmierć Baldura, viking metal.







