Mimo że śmierć Romana Kostrzewskiego w pewnym momencie była już mniej lub bardziej spodziewana, wstrząsnęła polskim metalowym światem. Sam mistrz, zanim odszedł, nakłaniał swój zespół do kontynuowania jego dzieła, a przy okazji nieprzyjemnej i pozostawiającej niesmak sytuacji z Metal Doctrine Festival wyszło na jaw, że jako kontynuatorów swojego dziedzictwa wybrał działających najkrócej w Kat & Roman Kostrzewski dwóch Jacków – Hiro oraz Nowaka. Panowie zaprosili do udziału w projekcie Grzegorza Feliksa, a kluczową (szczególnie w tym przypadku) pozycję wokalisty obsadził gardłowy Deathyard, Chris Hofler. I tak też powstał Popiór, który właśnie debiutuje albumem Pomarlisko.
Biorąc pod uwagę wszystko, w czym do tej pory Hiro maczał palce oraz fakt rozruszania przez obu Jacków Kat&RK zarówno koncertowo, jak i wydawniczo (wszak Popiór był według mnie najlepszym albumem, jaki przydarzył się obu katowskim inkarnacjom od czasu Róż miłości…), o zawartość muzyczną Pomarliska nie obawiałem się ani odrobinę. Kompozycje składające się na debiut Popióra zostały ponadto zaakceptowane przez Kostrzewskiego jako nowy materiał jego zespołu. Niestety, legendarny wokalista nie zdążył dograć do nich wokali i napisać tekstów – aprobata Romka powinna stanowić tutaj wystarczającą rekomendację, jednak gdyby ktoś mimo tego wciąż się zastanawiał, to i ja dodam, że muzycznie jest to naprawdę świetny następca albumu z 2019 roku. Są tu wszystkie elementy, za które pokochałem tamtą płytę – rasowo thrashowe riffy, trochę heavymetalowej melodyki, charakterystyczne brzmienie gitar, świetna perkusja oraz bardzo przyjemne ballady (Astralne wrota gwiazd, Requiem). Aż łezka w oku się kręci (ponownie) na myśl o tym, co mogłoby być, gdyby życie potoczyło się w inny sposób.
Chris Hofler zasługuje na szacunek niezależnie od tego, czy jego ścieżki przypadną Wam do gustu, czy nie. Podjął się wręcz samobójczego zadania, bo niezależnie od tego, czy starałby się swoim wokalem naśladować Kostrzewskiego, czy poszedłby w zupełnie innym kierunku, to nie dość, że i tak nie uniknąłby porównań do legendarnego wokalisty, to jeszcze zawsze znalazłby się ktoś niezadowolony. Szczerze przyznam, że miałem nadzieję, że Hofler zdecyduje się na tę drugą opcję i w ten sposób zdusi wszelkie porównania do Romana. Jeśli słyszeliście kawałek promujący Pomarlisko, to dobrze wiecie, że wokalista Popióra zdecydował się na to pierwsze rozwiązanie. Efekt określiłbym jako mieszany – wprawdzie technicznie jest bardzo dobrze i echa nieodżałowanego wokalisty Kata rzeczywiście udało się w niektórych miejscach Hoflerowi uchwycić, jednak jego śpiew często wydawał mi się nieco zbyt teatralny oraz trochę za bardzo jednostajny i przeciągnięty, przez co – zamiast grać na nostalgii – często grał mi na nerwach. Kwestia ta przy okazji premiery krążka będzie budziła zapewne największe emocje. Jak dla mnie całość znacząco by zyskała, gdyby wokalnie Popiór poszedł własną drogą, bez oglądania się na przeszłość.
W gruncie rzeczy Pomarlisko wypadło więc dokładnie tak, jak się tego spodziewałem nawet przed premierą promującego go utworu Międzyświat – muzycznie na wysokim poziomie, wokalnie sporo gorzej, choć z tymi tak zwanymi „momentami”. Czy jest to album godny polecenia zarówno tym mniej, jak i bardziej zatwardziałym fanom oryginalnego Kata oraz kontynuującego później jego działalność zespołu Romka? Myślę, że tak – na pewno warto dać Popiórowi szansę. Panowie zagrali to naprawdę świetnie, nie odrzucam również możliwości, że po jakimś czasie z wokalami Hoflera po prostu się osłucham i przestaną mnie drażnić. Dwa tygodnie męczenia tego krążka mi nie wystarczyły, jednak nie znaczy to, że w Waszym przypadku będzie tak samo.
Ocena: 7/10
Popiór na Facebooku
- Morpholith, Moonstone, Triangle Choice – Katowice (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- HellFuck – „9 Nails Hammered Into the Flesh of God” (2026) - 9 kwietnia 2026
- Pothamus – „Abur” (2025) - 31 marca 2026
Tagi: 2023, Kat & Roman Kostrzewski, Pomarlisko, Popiór, recenzja, review, Szataniec, thrash metal.







