Pyra – po łacinie ognisko. Nie oczekujcie jednak po wydanej przez Immortal Frost Productions płycie krzepiących ducha opowieści i płomienia rozgrzewającego kości. Pyra to ognisko rytualne, rozpalone przed wiekami: Still preserve the memory of ancient rites / they float in the fire you will pass; to płomień, który niszczy porządek – wciąga słuchacza i nie idzie na kompromisy, nawet jeśli zespół nie eksperymentuje z najbrutalniejszymi odmianami stylu. Strzępki melodii wydobywających się w tle nie stępiają siły rażenia, a podkreślają jedynie złowieszczą atmosferę. Liryka enigmatycznie opisuje chaos i zło jako prawa natury – nie jest to może metalowa poezja, niemniej teksty pasują do pozostałych elementów układanki.
Włosi konsekwentnie mieszają na swoim debiutanckim wydawnictwie czerń z czerwienią – spod żaru płomieni wyłaniają się zgliszcza. Symboliczna grafika na okładce, wnętrze książeczki, zdjęcia zespołu (świadomie nieostre) utrzymane są wyłącznie w tych dwóch barwach. Przejrzystość i prostota dobranych środków ma tutaj kluczowy charakter. Pyra swojego black metalu, zmieszanego z brudnym, ale i atmosferycznym death/doom metalem, nie przyozdabia niepotrzebną ornamentyką. Utwory nie wykraczają poza klasyczny zestaw złożony z gitary, basu i perkusji, ale w 25 minutach spiętych klamrą złożoną z odgłosów wichru udało się zawrzeć kawałek mrocznego świata. Pewna dramaturgia zbudowana została samymi zmianami temp, nie nazbyt skrajnymi, i umiejętnym przeplataniem podobnych do siebie, a jednak wyrazistych motywów. W momentach wolnych, kiedy skąpe dźwięki gitary budują klimat, kapela nie traci nic ze złowieszczej aury. Deathmetalowy, przeciągły growl dobrze przegryza się z warstwą instrumentalną. Przy sporej dawce brudu Pyra nie zatraca dźwiękowej wyrazistości. Fundament stanowi produkcja: szorstka, niesterylna, ale i pełna przestrzeni – jakbyśmy wychodzili na martwe pustkowia, wkraczali w pierwotną energię świata.
Muzycy skrywający się pod pseudonimami I., L. i A. zęby już zjedli na metalu, udzielając się w różnych włoskich kapelach, próbując wielu metalowych stylistyk. Dociekliwym nietrudno będzie odnaleźć ich personalia i dotrzeć do innych muzycznych dokonań. Doświadczenie procentuje, a EP Pyra pozbawione jest dzięki niemu mielizn czyhających na debiutantów. Na pewno warto ten materiał sprawdzić. Nie wznieca on rewolucji, nie poszerza horyzontów w metalu ekstremalnym, niemniej konsekwentny dobór środków buduje tu atmosferę mistycznego rytuału. Czy podobna formuła zadziała ponownie? Oby ten ogień się nie wypalił.
Ocena: 8/10
Oficjalna strona zespołu na Facebooku
Pyra na Bandcamp
Immortal Frost Productions na Facebooku
- Czarny Bez – „W blasku księżyca” (2025) - 15 stycznia 2026
- Slave Keeper – „Podwójna gra” (2025) - 19 listopada 2025
- Sothoris – „Domus Omnium Mortuorum” (2025) - 4 października 2025
Tagi: 2022, black metal, black/death, dark, death metal, ep, heay metal, Immortal Frost Productions, inependent musi, italian metal, metal, metalheads, noise, occultism, Pyra, recenzja, review.






