Raging Speedhorn – „Hard To Kill” (2020)

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Powrót Raging Speedhorn całkowicie mnie zaskoczył, jakoś się tak złożyło, że do momentu premiery drugiego singla (pierwszym był Snakebite z klipem nakręconym w pierwszej fazie lockdownu) z nowej płyty nie natrafiłem na żadne sygnały o come backu kapeli. Tym bardziej się ucieszyłem, obejrzałem wideo do tegoż singla i zdobyłem promo szóstej płyty Brytyjczyków, noszącej tytuł Hard To Kill i wydanej 23 października przez Red Weed Records. Album został wyprodukowany przez Russa Russella, który w swym portfolio może pochwalić się współpracą z takimi zespołami jak Napalm Death czy At the Gates. Brzmieniowo album jest mocny, posiada świetną dynamikę i wszystko siedzi na swoim miejscu, a mi najbardziej imponuje charkot basu, nadającego potężnego ciężaru całości, objawiając się najsilniej w wolniejszych kompozycjach, takich jak Doom Machine i Hammer Down.

Raging Speedhorn zawsze było groove’owym zwierzem, który na Hard To Kill wyjątkowo mocno pokazał swe pazury. Od otwierającego Snakebite do zamykającego The Best zespół wstrzykuje nam potężną dawkę adrenaliny, nie bacząc na szybkość naszego tętna. Nawet kompozycje utrzymane w wolniejszych tempach utrzymują bujający vibe i nie wybijają słuchacza z transu. Stoner metal grany przez RS jest nastawiony na dynamikę dwóch rozkrzyczanych wokalistów i o ile na przykład debiut (mój ulubiony zresztą) był głównie skierowany na ten element, tak po dwudziestu latach można z czystym sumieniem powiedzieć, że wszystkie części składowe muzyki Brytyjczyków wzajemnie i na równi się uzupełniają. Przykładem tego niech będzie tytułowy Hard To Kill, który według mnie można uznać za esencjonalny dla stylu zespołu. Jego energetyczna bomba ma potencjał, by rozsadzać sceny klubów, festiwali, i mam nadzieję, że gdy się ten cały pandemiczny cyrk zakończy, zespół wyjedzie w długą trasę i zniszczy niejedno miasto. Do scenicznych killerów należy bez wątpienia także Brutality. Z jego miażdżącą końcówką nadaje się na zamykanie setlisty i pozostawienie po sobie tylko zgliszczy.

Po autorskiej części płyty Raging Speedhorn przygotowali małą niespodziankę w postaci coveru do utworu, który zawsze chciałem przerobić z własnym zespołem. Jest to znakomity w oryginale Children of the Revolution zespołu T.Rex, a wykonanie RS wstydu nie przynosi. Zagrany został z większym ciężarem i co dziwne dla wokalistów – prawie zaśpiewany. Refren został utrzymany w oryginalnym stylu, i pomimo że mi się podoba ta wersja, to zastanawiam się, co by było gdyby gdzieś w końcówce pozwolili sobie na wydarcie gęb, by dodać charakterystycznego speedhornowego jadu.

Hard To Kill to już dwadzieścia lat walki na scenie. Zespół miał przerwę, odrodził się w nowym składzie, ale nie zgubił po drodze samego siebie. Dopinguję Brytyjczykom od pierwszego natrafienia na klip do Thumper w telewizji Viva w programie Virus. W czasach, gdy nie było łatwo dotrzeć do każdej muzyki nagrywałem ten program na VHS i potem często odtwarzałem ulubione utwory, a właśnie Thumper do nich należał. Od tego czasu zespół nagrał włącznie z nowym sześć albumów i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że każdy lubię. To się nazywa utrzymanie poziomu i jakości. Tak się buduje markę i tak się pokazuje upór i siłę woli.

Ocena: 9/10

Raging Speedhorn na Facebook’u.

Tagi: , , , , , , , .