Azath – „Through a Warren of Shadow”(2020)

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Naprawdę ciężko jest nadążyć za metalowym podziemiem. Ilość zespołów i wszelakich projektów jest porażająca, a doba za krótka, by wszystko obsłuchać, a na przykład kwietniowa propozycja w postaci albumu Azath ze stajni Pulverised Records wzięła mnie całkowicie z ciemności i zaskoczenia. Through a Warren of Shadow jest debiutem, nie poprzedzonym nawet Epką czy demosem, ale nie jest to wytwór muzycznych debiutantów. Muzycy tworzący skład Azath udzielają bądź udzielali się w takiej ilości zespołów, że wymienię tylko Skeletal Remains, Ripped To Shreds, Lord Gore, Ghul czy na przykład brzmiący bardzo medialnie, a mi nieznany Emphysematous Excretion of Gangrenous Debridement.

O ile Skeletal Remains jest w naszym kraju dość popularny, to nie wiem czy poczynania ich perkusisty Pierce’a Williamsa w rzeczonym Azath są znane, więc cieszę się, że mam okazje go przedstawić większej ilości fanów metalowego jazgotu. Through a Warren of Shadow to old schoolowa siekanka, siarczysta na wskroś. Zakorzeniona w starym Morbid Angel i wczesnym Deicide sieje chaos ze skutecznością młodego kierowcy na trzypasmowym rondzie, choć muszę przyznać, że w pierwszym rozdaniu nie była dla mnie przekonująca, co z perspektywy czasu odbieram jako zaletę. Barbarzyńskie zapędy wydały mi się zbyt proste, jednak ten efekt prostoty był zamierzony przez autorów i w ten sposób zbliżyli się do esencji naturalnej siły bluźnierczego hałasu. Materiał poza kilkoma doomowymi zwolnieniami oferuje szybki, siłowy i grobowy death metal. Urozmaiceniami w agresywnym zniszczeniu jest kilka patentów skierowanych ku scenie black, jest to wkomponowane ze smakiem i nie wybija z ogólnego mrocznego, zdołowanego klimatu. Elementy death, black, doom przegryzają się naturalnie, tworząc spójny, złowieszczy album. Elementami scalającymi różne style bez wątpienia są wokal i brzmienie.

Wokale Dereka Orthenera utrzymane są w niskiej, bulgoczącej manierze, takiej na granicy czytelności (w stylu Johna McEntee z Incantation), dodając krążkowi głębi i szaleństwa. Brzmienie natomiast jest naturalne, „stare”, brudne i po prostu brzydkie – innego tutaj bym sobie wyobrazić nie mógł. Kropką nad i jest dla mnie chlapiący sound central nadający mięsa produkcji.

Kończąc ten tekst, stwierdzam, że Through a Warren of Shadow nie jest płytą wybitną nawet w swojej wadze, ale na pewno jest dobrym, początkującym zawodnikiem, któremu należy dać mu szansę, bo wtedy przywali sierpowym w mgnieniu oka. „Siadł” mi bardziej niż wiele krążków sprawdzonych załóg, a uprawiających podobny styl.

Ocena: 7/10

Azath na Facebook’u.

Tagi: , , , , , , , .