Raven Throne – “Viartannie (Chroniki źmiainaj ciemry)”

Z twórczością białoruskiego Raven Throne zetknąłem się po raz pierwszy w 2016 roku, gdy grupa wydawała swoją piątą płytę studyjną. Założona w 2004 roku kapela stara się co drugi rok wypuścić nowy materiał, tak więc w międzyczasie zespół zdążył nagrać kolejny album, a w bieżącym roku ukazał się już siódmy pełnowymiarowy krążek Białorusinów. Viartannie (Chroniki źmiainaj ciemry) po raz kolejny przenosi nas w pokryte gęstymi lasami niziny Wschodu.

Twórczość Raven Throne można sklasyfikować jako atmospheric black metal, choć z płyty na płytę formacja robi postępy i próbuje dodać coś nowego do rozbudowanych riffów i agresywnych wokali, do których przyzwyczaili swoich fanów. W przypadku najnowszego wydawnictwa, muzycy zdecydowali się wykorzystać elektronikę i umieścić w niektórych kompozycjach nawiązania do industrialu. Tak jest chociażby w przypadku otwierającego album numeru Zaklaćcie, gdzie instrumentalne intro z wmiksowanymi efektami i elektronicznymi samplami tworzy niespodziewany mariaż. Poprzednie albumy Białorusinów obfitowały w inspiracje klasycznym blackiem spod znaku skandynawskich pionierów gatunku, przede wszystkim zaś było tam więcej powiązań z melodiami i budowaniem spokojnej atmosfery. Tym razem otrzymujemy nowoczesne i śmiałe rozwiązania, które przy pierwszym zetknięciu się z płytą mogą zrazić, lecz po kilku odsłuchach takie połączenie zaczyna się bronić. Podobnie rzecz ma się przy Niabačnyja Nici Zimy, a także ostatnim U dałoniach zimy, gdzie w obu przypadkach elektroniczne dźwięki (głownie perkusyjne) stanowią rytmiczne tło dla nieskomplikowanych riffów.

Muzycy Raven Throne nie zapominają jednak o swoich korzeniach i najważniejszych inspiracjach. Utwór Viartannie to swoista retrospekcja w stronę poprzednich dokonań kapeli, wynikających z fascynacji black metalem z lat dziewięćdziesiątych. Krok w przeszłość definiuje sam tytuł numeru (i całej płyty), który w tłumaczeniu brzmi powrót. Białorusini porzucają atmosferyczną stylistykę, którą charakteryzowała się chociażby ich poprzednia płyta, I miortvym snicca zołak, oddając się tym samym bardziej agresywnemu podejściu do tematu. Chociaż ta strona albumu wydaje się powszednia i generyczna, to na pochwałę zasługuje produkcja, gdyż kompozycje brzmią bardzo solidnie i jakościowo. Raven Throne dobrze wykonuje swoją robotę, choć po kapeli z tak bogatym stażem spodziewać by się można czegoś więcej. Wrzucenie tu i ówdzie industrialnej elektroniki nie wystarczy.

Viartannie (Chroniki Źmiainaj Ciemry) to dobra płyta. Po prostu. Pozbawiona fajerwerków, choć ciekawsza od poprzedniczki, nawiązująca raczej do Šliacham Zabytych, gdzie stylistyka była bardziej surowa. Trudno jest mi ustosunkować się do elektronicznych wstawek, które z jednej strony pokazują, że muzycy Raven Throne próbują odnaleźć dla siebie nowy kierunek. Z drugiej zaś, nie brzmi to do końca szczerze. Ostatnie słowo pozostawiam Wam, może akurat skusicie się na białoruski electro-industrial atmospheric pagan black metal?

Ocena: 7/10

Vladymir
Latest posts by Vladymir (see all)

Tagi: , , , , , , , , , .