Ubiegłoroczni debiutanci, jeśli o pełnowymiarowe albumy chodzi, Release the Blackness, za sprawą wytwórni Cult of Parthenope wypuścili na świat swoje pierwsze dziecko – płytę zatytułowaną Tragedy. Kwartet para się progresywnym death/groove metalem, a jak wiadomo we wszelkiego rodzaju „progach” nie trudno przedobrzyć, w konsekwencji ocierając się o prawdziwą tragedię. Na szczęście Włochom udało się uniknąć przerostu formy nad treścią i pokazali się światu z dobrej, choć nie do końca pozbawionej wad strony.
Przyznać muszę, że początek obcowania z Tragedy do szczególnie przyjemnych nie należał. Choć z połamaną konstrukcją utworów spotkałem się już w Ancestral Inheritance, to jednak zarówno pierwszy pełny numer, jak i następujący po nim Where Voids Gather nastawiły mnie na porządnie zagrane, lecz niestety raczej sztampowe i mało angażujące trzy kwadranse. Zespół jednak odwrócił tę niekorzystną kartę – od kolejnego na trackliście As Cold Snow And Flesh numery stały się znacznie ciekawsze, nie spuszczając już z tonu ani na moment, apogeum osiągając zaś podczas dziewięciominutowego kolosa Samsara, w którym progresywne aspiracje kwartetu wybrzmiały w pełni. W międzyczasie zespół raz po raz potwierdzał swoje ponadprzeciętne umiejętności techniczne oraz serwował popisowe solówki, niemalże wszystko wykonując „na szybkości”. Trochę szkoda, że nie pokuszono się o więcej porządnych zwolnień, gdyż w tych kilku, które na Tragedy rzeczywiście się pojawiają, słychać, że Włosi doskonale sobie z takimi zagrywkami radzą. Niestety – tak jak wspomniałem – jest ich ledwie kilka. Przyczepić nie można się za to do brzmienia całości (jest moc!) i do wokalu, w którym nawet pokuszono się o drobne urozmaicenie w postaci czystego śpiewu w początkowej części Blank Sun.
Wbrew tytułowi albumu tragedii w głośnikach nie uświadczymy, no chyba że poświęcimy uwagę traktującym o niej tekstom. Debiut Release the Blackness to w zdecydowanej większości bardzo dobre technicznie death/groove metalowe granie. Przydałoby się jednak troszkę odważniejsze eksperymentowanie lub jeszcze jeden monumentalny wałek, tak co by te progresywne aspiracje Włochów zostały z przytupem udokumentowane. Mimo uwag, Tragedy to bardzo dobry debiut, który daje nadzieję na więcej w przyszłości. Warto sprawdzić.
Ocena: 8/10
Release the Blackness na Facebooku
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026
- SaintSombre – „Earth/Dust” (2024) - 12 stycznia 2026
Tagi: 2020, Cult Of Parthenope, Progressive Death/Groove Metal, recenzja, Release The Blackness, review, Tragedy.






