Szwajcarski Rorcal to nader płodny twór. Od ich pierwszej epki The Way We Are… nie minęła jeszcze dekada a zespół do tej pory zdążył od tego czasu zaprezentować światu 12 innych wydawnictw sygnowanych swoim logo.Ostatnim z nich jest czwarty pełnogrający krążek zatytułowany „Creon”. Wydany w różnych krajach przez 10 wydawców (w Polsce nakładem Unquiet Records). Mi przyszło zmierzyć się z muzyką Rorcal po raz pierwszy i… raczej ostatni.
Rorcal tworzy muzykę na pograniczu sludge’a i post metalu. Jest tu trochę hardcora, jest trochę hipsterskiego shoegaze’a ale za cholerę nie ma tu black metalu. Cztery takty z gitarką łupiącą prostackie tremolo to jeszcze nie jest „czarna sztuka”. Dlatego informacja o tym, że na Creon jest też „ciężki, hałaśliwy ale i melodyjny black metal” na stronie wydawcy jest sporą przesadą… Rorcal to tak naprawdę grzeczni chłopcy, którzy, to fakt, potrafią dopierdolić ciężarem, ale nie mają nic wspólnego z black metalem. Szkoda, że na fali popularności tego gatunku próbuje się podpinać co raz więcej zespołów i robić je na siłe mrocznymi. Przecież te zespoły, jeśli się postarają, poradzą sobie bez takiego „clickbaita”. Ale przecież nie szufladki są najważniejsze tylko sama muzyka. A ta jest w porządku, choć niestety nie powala.
Jak już wspomniałem trudno odmówić Rorcal ciężaru, kompozycje są mocno osadzone w muzyce i na nisko strojonych gitarach sprawiają wrażenie ciężkich. Nawet szybsze partie w Ἀντιγόνη nie tracą tego ciężaru, choć nieco „rozlewają” się i wręcz „mutują” w kierunku noise’a czy momentami nawet drone’a. Mimo, że jest to trochę bełkotliwe i nużące, to produkcja jest bardzo dobra. No ale w końcu to Dugout, więc trudno spodziewać się lipy. Nie zmienia to jednak faktu, że całość mnie za cholerę nie przekonuje. Przez te całe 51 minut raczej wieje nudą. Dopiero przy ostatnim, czwartym utworze (tak, numery mają tu ponad 11 minut każdy) Εὐρυδίκη zaczyna coś się dziać. Gdy następuje koniec ja zostaję z pytaniem: czy ta płyta aby na pewno jest w taka dobra jak wszyscy (np. Heavy Blog is Heavy czy Metal Injection) mówią?
Odpowiedź jest niejednoznaczna, choć jakkolwiek bym nie próbował bronić zarówno całej konstrukcji płyty jak i elementów składowych poszczególnych numerów to kompletnie nie podzielam entuzjazmu z jakim spotyka się muzyka Rorcal. Nie słyszę tutaj specjalnie agresji, bo numery są tak zwarte, że ten cały „build up”, to przygotowanie zlewa się ze sporadycznymi blastami i efekt końcowy jest strasznie płaski. Fakt, to modne teraz granie, bardzo „hałaśliwe” i „wkurwione” ale też cholernie bezpieczne i przewidywalne. Nie wiem gdzie tu jest ta „tajemniczość” i „nieprzewidywalność” Rorcal, skoro to co robią, to z całym szacunkiem, to jest co najwyżej muzyczna szkółka niedzielna, której uczestnicy złapali po prostu zmułę, czy jak kto woli „bad tripa”…
Może się po prostu czepiam, może jestem złośliwy, może to ja, a nie Rorcal bełkoczę? Pewnie tak jest, ale wybaczcie mi, bo za cholerę nie potrafię się przekonać do tego co jest na Creon. Ta muzyka jest po prostu wybitnie przeciętna i nie wzbudza we mnie żadnych emocji. Co najwyżej znużenie. Kompozycje są ciężkie, ale nic się w nich nie dzieje. Są kiepsko zaaranżowane. I mimo, że jestem nieco uprzedzony do tego typu rzępolenia, to do kurwy nędzy, wrzućcie sobie Year Of No Light czy moje zeszłoroczne odkrycie, grecki band z żeńskim wokalem Allochiria i przekonacie się, że to co tu napisałem to nie tylko czcze gadanie. Obie wspomniane przeze mnie kapele robią w podobnym biznesie co Rorcal, ale mają do powiedzenia znacznie więcej niż Szwajcarzy. No i wzbudzają prawdziwe emocje…
Ocena: 6/10
- Rob Zombie – „The Great Satan” (2026) - 26 lutego 2026
- Sześć Szybkich Strzałów: HAKLA (black metal) - 9 grudnia 2025
- Sześć Szybkich Strzałów: POKUTA (black metal) - 9 grudnia 2025
Tagi: allochiria, Creon, doom metal, drone, hardcore, metal injection, Moloch, noise, recenzja, review, Rorcal, sludge metal, Unquiet Records, Year Of No Light.







