KVLT

Schattenfall – „Zwischen Erde und Schatten” (2026)

Temat lekko poleżał. Aura na słuchanie takiej muzyki może minęła, ale wiem, że jest w kraju wielu fanów sztuki podobnej dla Schattenfall. Ich nowa płyta miała premierę 18 stycznia roku bieżącego nakładem rodzimej Mara Production i nosi tytuł Zwischen Erde und Schatten.

Nowy album jest już czwartym w dorobku tego jednoosobowego projektu. Wcześniejszych dokonań nie znam, nie ukrywałem nigdy faktu, że w nowym black metalu niczego nie poszukuję, więc minięcie się z mniej znanymi projektami nie jest niczym zaskakującym w moim życiu. Jednakże zdarza się mimo to natrafić na coś wartościowego, przychodzą momenty, kiedy czuję głód do czarciej muzyki. Wtedy albumy chłonę jak wodę w upalny dzień i czuję dużą satysfakcję z odsłuchów.
Pierwszy kontakt z Schattenfall miałem specyficzny. Nazwa i tytuły są w języku niemieckim, natomiast teksty krzyczane już w rodowitym języku twórcy, czyli ukraińskim. Vladimir Bauer pochodzi z Odessy, aczkolwiek mieszka i tworzy w Niemczech. Pytanie samo się rodzi, dlaczego nie pisać tytułów również w ojczystym? Teraz nie poznam odpowiedzi, no ale jeżeli muzyk chciał zaciekawić, to mu się udało.

Materiał stworzony na Zwischen Erde und Schatten to czterdzieści minut klimatycznego przyciemniania świata atmosferycznym black metalem. Natrafiłem gdzieś nawet na łatkę „depresyjny”, lecz nie szedłbym w tym kierunku. Muzyka Schattenfall jest bardziej rozbudowana i urozmaicona niż standardowy przedstawiciel odłamu depressive BM i określenie „atmosferyczny” musi tu wystarczyć. Słuchając płyty, ciężko nie zauważyć, że cała magia dzieje się w gitarach, które są świetnie rozpisane i przez całą długość trwania krążka kreują potężny klimat, nadają przestrzeń. Perkusja jest tu tylko „nabijaczem”, a wokal narratorem – gitary to główny bohater opowieści. Gdybym oceniał tylko je, dostałyby maksa. Jednakże oceniam całość i tu jeszcze nie jest optymalnie.

Główną zaletą jest wspomniana przestrzeń, ciężko nie dać się ponieść pejzażom malowanym na Zwischen Erde und Schatten. Odbieram ten album jako swego rodzaju soundtrack świetny do przebywania na łonie natury czy do dobrej lektury. Tu się sprawdzi bez pudła. Słabością może być natomiast monotonia, która pewnie nie każdemu rzuci się w uszy. I tu wspomnę o drugim słabszym elemencie, który może mieć na to wpływ – o wokalu. Vladimir nie używa klasycznego blackowego screamu, a coś na zasadzie przesterowanego, przenikliwego krzyku. Jest to bardzo ciekawe i dobrze wpasowuje się w konwencję, ale niestety jak dla mnie trochę nagrane na jedno kopyto. Tu by się przydało w przyszłości poświecić więcej czasu i pracy.

Podsumowując, Zwischen Erde und Schatten jest albumem ciekawym, wciągającym i mogącym się podobać. Polecałbym go ludziom zwracającym uwagę głównie na klimat i nienachalne melodie w black metalu. Schattenfall ma już w sobie to „coś”, ma na siebie pomysł i swój target.

Ocena: 6.5/10

Schattenfall na Facebook’u.

Exit mobile version