Serenity In Murder – „Timeless Reverie” (2025)

Odkrywanie nowych rejonów zarażonych chorobą zwaną metalem, to od lat moja pasja. Tym razem zagnało mnie w rejony mało dotąd przeze mnie odkryte, – do dalekiej Japonii. Pewnie, że spotkałem się już z Abigail czy Sigh, bo te mają już status kultowy, ale rynek muzyczny Japonii cały czas jest dla mnie zagadką.

Na Serenity In Murder natrafiłem zupełnie przypadkiem, przeglądając katalog ich macierzystej wytwórni Apostasy Records. Zaintrygowało mnie, że istnieje gdzieś na Dalekim Wschodzie zespół, który gra miks Arch Enemy i Septic Flesh. I włączyłem ich już, jak się okazuje, piątą w dorobku płytę Timeless Reverie. Na samym wstępie moja przestroga: nie włączajcie obrazka do tej muzyki, tylko skupcie się na niej samej. Ja po zapoznaniu się z video do tej pory mam mieszane odczucia.

Pierwsze wrażenie, to szacun dla growlującej panny, która dwoi się i troi, i wychodzi jej to naprawdę nieźle. Sprawia wrażenie wściekłej na cały świat i aż dziw, że taka istotka potrafi wydobyć tak diabelskie dźwięki ze swoich trzewi. Otwierający album God Forsaken to rzeczywiście kawał solidnego death metalu hojnie okraszonego symfonicznym sosem. Miałem nadzieję, że skoro początek jest tak dobry, to dalej będzie jeszcze lepiej. Wbrew moim oczekiwaniom, muzyka Japończyków na Timeless Reverie zaczęła się rozmywać i sam sobie zacząłem zadawać pytanie, co tak naprawdę Serenity In Murder chcieli osiągnąć na tym albumie.

Muzyka brzmi dobrze. Jest ciężar, jest klimat, nieco na wyrost, ale jest. I wszystko byłoby ok, gdyby nie coraz bardziej wyczuwalny klimat rodem z Iron Maiden i przekaz raczej bardziej power metalowy aniżeli symfoniczno-deathmetalowy, jak zapowiada to wytwórnia. Pojawiają się co prawda momenty przebłysku inwencji twórczej, jak w Never Defiled czy naprawdę solidnym The Flames Ablaze, ale jak to mówią Anglicy: this is not my cup of tea. Mocne gitarowe, death metalowe tornado przeradza się w końcu w regularne patataj cwałującego konia. A przyznam szczerze, że brak muzycznej konsekwencji po prostu mnie razi. Jedynie wokalistka Ayumu swoim wokalem dodaje animuszu pozostałym Samurajom i broni dzielnie całego krążka.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli, muzyka Japończyków jest solidna i brzmi bardzo dobrze, ale mimo tego, że jest to ich piąty album, wciąż brak im zdecydowania, w jakim kierunku chcą iść. Z jednej strony dziki, symfoniczny death metal, a z drugiej power metalowa rycerskość pomieszana z tradycyjnym heavy metalem. Wydaje mi się, że nie tędy droga i jak tak dalej pójdzie, to i czternasty album będzie brzmiał po prostu tak samo, czyli nijako. Nie będę życzył Serenity In Murder wytrwałości, bo tej jak widać im nie brakuje, ale konsekwencji w wyborze stylu, którym chcą zaistnieć. Dodatkowy punkt za niewątpliwie rzetelną produkcję Timeless Reverie.

Ocena 4/10

Serenity In Murder  na Facebook

 

 

Adam Pilachowski
Latest posts by Adam Pilachowski (see all)
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .