Gdy w 2018 roku świat obiegła wiadomość o trasie Sworn Enemy, na której mieli zagrać w całości ich genialny i niepowtarzalny debiutancki album As Real As It Gets, wiedziałem, że coś się dzieje. Krótko po tourne zespół ogłosił wejście do studia z Robbem Flynnem w roli producenta i Zackiem Ohrenem jako panem od miksu i masteringu, który znany jest z produkcji dla Suffocation, Fallujah, Warbringer. Takie zapowiedzi pogłębiły moje nadzieje względem dalszych dokonań hardcore’owców pochodzących z Nowego Yorku. W ich historii nie jestem w stanie podać przykładu albumu słabego, lecz nie wszystkie nazwałbym stricte HC, wkradały się w nie różne elementy, które zbliżyły zespół do sceny metalcore. Niektórym to się nie podobało, ja słuchałem, starając się nie czepiać. W końcu metalcore w wykonaniu Sworn Enemy był nadal bardzo agresywny i prawdziwy, pozbawiony jakichkolwiek czystych przyśpiewów lub szwedzko brzmiących melodii, ale jednak dla purystów gatunku zbyt urozmaicony. Trasa i zapowiedzi pozwalały założyć, że zespół pragnie wrócić do swych korzeni.
W dzień premiery singla promującego Gamechanger sporo się wyjaśniło. Utwór Prepare for Payback okazał się kompletną lutą na twarze niedowiarków. Ciężki, czysty gatunkowo, przepełniony gniewem i świetnym brzmieniem zaorał scenę. Bardzo mocny tekst w połączeniu z iście zwierzęcym krzykiem Sala Lococo przypomniał kto tu rozdaje karty, a beatdown pojawiający się w środkowej części kompozycji spowodował u mnie ciary, i do dziś je wywołuje.
Oczywiście jeden dobry strzał płyty nie tworzy, a więc po kolei. Płytę rozpoczyna mocarne intro, po którym wiadomo, że mamy do czynienia z albumem bezkompromisowym. Po takim wejściu po prostu musi być „twardo”, a po nim atakuje wspomniany Prepare for Payback, który idealnie się nadaje na pozycję otwieracza. Następnie wchodzi Seeds of Hate, który jest nieco bardziej wycofany w początkowej części, by w końcowej zaorać dobrym ciężarem i powodującymi pękanie szkliwa piskami gitary solowej. Trzeci song, Coming Undone, to typowa tough guyowa wrzutka, mogąca się na wejściu kojarzyć z Sick of it All dzięki rytmicznym wokalom. Justify i D.O.A przypominają nam, że hardcore musi mieć w sobie też coś z punka, i że czasem trzeba trochę przyspieszyć (oczywiście nie zapominając o ciężarach). Kolejne utwory dalej prezentują dobrą formę, mieszając w sobie miażdżące riffy z punkującymi momentami, dając łącznie czterdzieści minut solidnego, nowojorskiego, lekko zmetalizowanego hardcore’u.
Gamechanger moje apetyty zaspokoił. Sworn Enemy nie zawiodło, dając światu surowy i szczery album, którego jakość nie pozostawia wątpliwości. Co prawda debiutu raczej zespołowi nie udało się przebić, ale tak to już bywa, gdy się nagra swoje Kill’em All na starcie kariery.
8/10
- ANIMATIONS – „Definition of Mad” (2026) - 19 lipca 2026
- ORDH – „Blind In Abyssal Realms” (2026) - 19 lipca 2026
- TRANCE OF THE UNDEAD/CHAOS PERVERSION – „Trance of Perversion” (2026) - 16 lipca 2026





