To Tester Gier, więc zróbcie przejście. Ferajna wraca po trzech latach (wiem to z Chaos bez granic) i jest nieźle. Nie super, ale nieźle. Mnie w sumie wystarczy.
Imprezowy crossover mi jakoś niespecjalnie robi, ale Tester Gier mieści się w moich zainteresowaniach muzycznych. Na Wielkie kontrakty, duże wytwórnie… ekipa proponuje 25 minut ciosów, pośród których nie brakuje zabawy konwencją. TxGx nie mają problemu, żeby zamieszać na płycie – a to klasyczny heavy pokryty serem w Chaos bez granic, a to skręcający bardziej w klasyczny hc punk Crossover, a to death metal w oczywistych zabawach pt. Śmierć Metal Atak. Z każdym razem TxGx wykręcają cechy konstytutywne do maksimum, podając słuchaczowi fajnie zrobioną thrashową karykaturę. Ale oddajmy też cesarzowi co cesarskie – sami w swojej kolebce czują się dobrze. Tam, gdzie nie ma muzycznej zabawy konwencją, są thrashowe konkrety. Wszystko razem daje naprawdę fajny, zabawowy miks. I tyle.
Ale na zabawę z Testerem Gier trzeba umieć sobie pozwolić, a w kraju smutnych, jednowyrazowych blackmetalowych nazw jest z tym zawsze problem. Tymczasem TxGx po swojemu punktują nas wszystkich, zarówno bezpośrednio (Dobrej jakości metal, Jesteśmy legionem), jak i pośrednio (Z piekielnej otchłani upiór powinien chyba przemówić do fanów choćby Truchła Strzygi). Inna rzecz, że momentami zajeżdża to wszystko trochę podkręconym juwenaliacorem (przykładów może być kilka, ale zostańmy przy Jesteśmy legionem. Kumam polewkę i dystansik, ale trzymajmy jakiś poziom, żeby nie zbliżyć się za bardzo do Destroyers, panowie!). Z tą ironią jest jednak jak z publicystyką – czasami dostajesz w pysk trafnym spostrzeżeniem, ale w większości przypadków mielisz banał z banałem. Przecież już przerabialiśmy multum śmieszkowych piosenek o metalowych elitystach i mrzonkach o karierze. TxGx nie jadą na szczęście juwenaliami cały czas, zaglądają tam parę razy, ale jednak mimo wszystko trzymają poziom – zarówno wtedy, kiedy opowiadają sami o sobie, jak i wtedy, kiedy zabierają nas na osiedlową siłownię.
Sęk jednak w tym, że pomimo wszystko Wielkie kontrakty, duże wytwórnie… zostało mi w głowie. Płyta wjechała bardzo łatwo i rozgościła się na dobre, bo TxGx mają rękę do szlagierów. I nawet nie jestem zdziwiony, że pogwizduję sobie poszczególne fragmenty przy codziennych czynnościach.
Zanim odpalisz Wielkie kontrakty, duże wytwórnie… zadaj sobie pytanie, czy taka konwencja ci w ogóle odpowiada. Bo jeśli ironiczny crossover używający sporej ilości tłustego sera, przez co momentami zjeżdżający poniżej granicy dobrego smaku, to dla ciebie zbyt duże wyzwanie, to nowy Tester Gier może być zbyt kaloryczny. Ja sam bawię się okej, przymykam oko na parę nieświeżych heheszków i na drogę do pracy mi starcza, na koncercie na pewno też będę się bawił dobrze. Niby można chcieć więcej, ale czasami warto ściągnąć lejce samemu sobie.
7/10
Tester Gier na Facebooku
Sprawdź też: Putrid Evil, Faul Techniczny, Horned Cult, Wostok, Gnida, Perpetual, Ironbound
- Only Sons – Through the Night Again (2026) - 10 kwietnia 2026
- UKĆ – „Anomalie-Upadek konającego ćwierćwiecza” (2026) - 5 marca 2026
- Formis – „Bestiarius” (2025) - 10 lutego 2026







