Duża część z was (pod warunkiem zainteresowania sceną bm) z pewnością kojarzy pochodzącą z Norwegii Gehennę. To właśnie z nią (za pośrednictwem Dolgara, a wcześniej także Sanrabba) związana jest personalnie grupa The Deviant, której trzeci album Rotting Dreams of Carrion ukazał się pod koniec zeszłego roku nadkładem Soulseller Records.
Współzałożyciel i niegdysiejszy basista Gehenny (wspomagany przez znanych z 122 Stab Wound Bombera i Violatora) serwuje nam tym razem 8 premierowych kompozycji, zamkniętych w 35 minutowym krążku. Myślę sobie, że decyzja o stosunkowo krótkiej formie okazała się w przypadku Rotting Dreams of Carrion słuszna, bo ani od ilości pomysłów, ani pozytywnych wrażeń wynikających z obcowaniem z tym albumem zawrotów głowy dostać raczej nie sposób.
Teoretycznie nie jest to zły krążek. Zawarty na nim black/death odegrany został rzetelnie i fachowo, problem w tym, że próżno (poza pojedynczymi momentami) szukać na nim momentów szczególnego uniesienia. Dużo o poziomie płyty świadczy fakt, że najciekawszy z niej motyw pojawia się w intro, później już tylko miejscami (solo w Son of Dawn, Torment/Inferno i Enter the Storm) człowiek wyrywa się z ogólnej monotonii i średniego poziomu prezentowanego przez ten materiał.
Nie wykluczam, że znajdą się tacy, którzy przy nowym The Deviant odnajdą coś więcej, moim zdaniem jest to jednak płyta z rodzaju tych, których pojawienie się świata muzyki nijak nie wzbogaca, a czas spędzony w jej towarzystwie lepiej spożytkować na poszukiwanie dużo ciekawszych i bardziej absorbujących pozycji.
Ocena: 5/10
- Les Bâtards du Roi – Les chemins de l’exil (2025) - 7 kwietnia 2026
- AMPACITY publikuje teledysk do „Phantomatics” - 3 kwietnia 2026
- Debiutancki singiel gotyckiego Wolfpack Heading Nowhere już dostępny - 3 kwietnia 2026







