The Deviant – „Rotting Dreams of Carrion” (2020)

Duża część z was (pod warunkiem zainteresowania sceną bm) z pewnością kojarzy pochodzącą z Norwegii Gehennę. To właśnie z nią (za pośrednictwem Dolgara, a wcześniej także Sanrabba) związana jest personalnie grupa The Deviant, której trzeci album Rotting Dreams of Carrion ukazał się pod koniec zeszłego roku nadkładem Soulseller Records.

Współzałożyciel i niegdysiejszy basista Gehenny (wspomagany przez znanych z 122 Stab Wound Bombera i Violatora) serwuje nam tym razem 8 premierowych kompozycji, zamkniętych w 35 minutowym krążku. Myślę sobie, że decyzja o stosunkowo krótkiej formie okazała się w przypadku Rotting Dreams of Carrion słuszna, bo ani od ilości pomysłów, ani pozytywnych wrażeń wynikających z obcowaniem z tym albumem zawrotów głowy dostać raczej nie sposób.

Teoretycznie nie jest to zły krążek. Zawarty na nim black/death odegrany został rzetelnie i fachowo, problem w tym, że próżno (poza pojedynczymi momentami) szukać na nim momentów szczególnego uniesienia. Dużo o poziomie płyty świadczy fakt, że najciekawszy z niej motyw pojawia się w intro, później już tylko miejscami (solo w Son of Dawn, Torment/Inferno i Enter the Storm) człowiek wyrywa się z ogólnej monotonii i średniego poziomu prezentowanego przez ten materiał.

Nie wykluczam, że znajdą się tacy, którzy przy nowym The Deviant odnajdą coś więcej, moim zdaniem jest to jednak płyta z rodzaju tych, których pojawienie się świata muzyki nijak nie wzbogaca, a czas spędzony w jej towarzystwie lepiej spożytkować na poszukiwanie dużo ciekawszych i bardziej absorbujących pozycji.

Ocena: 5/10

Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)
This entry was posted in Recenzje. Bookmark the permalink.