THE SILENT RAGE – „The Deadliest Scourge” (2016)

Ależ jestem pozytywnie zaskoczony. Kurcze, nie spodziewałem się, że ta płyta będzie w stanie przynieść mi tyle frajdy. Na szczęście dawno odpuściłem sobie nawigowanie za pomocą idiotycznych etykiet („melodic power metal” brzmi trochę jak słodki cukier, na co jednak spuszczę litościwie zasłonę milczenia), w przeciwnym razie pewnie nawet kijem nie tknąłbym debiutanckiego krążka The Silent Rage. A byłby to błąd z serii tych poważniejszych, dlatego też i was zachęcam do sprawdzenia muzyki tego składu, nawet jeśli na brzmienie falsetowych zaśpiewów kolejnych rycerzy w przyciasnych lateksowych gatkach dostajecie reakcji alergicznej.

Bo choć muzyka zaprezentowana na The Deadliest Scourge faktycznie ociera się o klimaty znane z europejskiej sceny power metal, ma jednak dużo więcej do zaoferowania. Twórczości The Silent Rage bliżej z resztą do takich składów jak Firewind, Tad Morose, Iron Savior czy Iced Earth niż np. Edguy, Hammerfall czy Gamma Ray. W skrócie – konkretny, mięsisty power/heavy w miejsce popiskiwania o eksploracji kolejnych krain fantasy, zdobywaniu rąk księżniczek i ujeżdżaniu smoków (lub odwrotnie).

Choć w przypadku The Deadliest Scourge nie ma mowy o szczególnie nowatorskim podejściu do odgrywanych standardów, nie zamierzam czynić kapeli z tego względu zarzutu. Dla zachowania zdrowej równowagi w przyrodzie muszą przecież funkcjonować również piewcy i epigoni klasycznego metalowego grania, bez nich bowiem świat muzyki gitarowej byłby z pewnością uboższym i smutniejszym miejscem.

Grecy oferują nam bardzo motoryczną, super przebojową, rwącą na złamanie karku mieszankę wspomnianego power/heavy metalu wzbogaconą o solidny, mocny i wyrazisty wokal Steve’a Venardo. Skoro jesteśmy już przy stronie wokalnej The Deadliest Scourge nie mogę nie wspomnieć o podobnej manierze i barwie głosu (szczególnie w momentach, w których gardłowy pozwala sobie na solidniejsze wrzaski) z tą, którą posługiwał się Pål „Athera” Mathiesen w norweskiej Susperii. W ogóle muzyka The Silent Rage brzmi miejscami jak żywcem wycięta z epoki Unlimited/Cut from Stone/Attitude wspomnianego składu.

Kompozycje zgromadzone na The Deadliest Scourge są bardzo równe, każda z nich zawiera wyczuwalne pokłady przebojowości, zdradzając przy okazji spory potencjał koncertowy. Muzyka The Silent Rage brzmi przy tym niezwykle dojrzale – nie powinno to jednak dziwić, biorąc pod uwagę fakt, że debiutancki materiał grupy ukazuje się dokładnie dekadę od jej powstania. Miał więc kiedy zostać porządnie przemyślany i ograny.

Pozytywne zaskoczenie potęguje również to, że kapela wydaje się i promuje własnym sumptem. W czasach internetowej klęski urodzaju i nieograniczonego dostępu do nowych zespołów, działalność ta musi przypominać coś w rodzaju dryfowania w oceanie z nadzieją na zauważenie i wyłowienie przez właściwe osoby. Tego Grekom z całą mocą życzę, bo poziom muzyczny prezentowany przez ten skład z pewnością na to zasługuje.

Sprawdźcie koniecznie, podsyłajcie dalej, zamawiajcie kompakty, czyńcie zbożne dzieło promocji dobrej muzyki, do której debiut The Silent Rage zaliczyć po prostu trzeba. Polecam gorąco!

Tytułem post scriptum – z prasowego obowiązku wspomnę również o zgromadzonych gościach – na płycie udzielili się Apollo Papathanasio (Spiritual Beggars), Yossi Sassi (ex-Orphaned Land), Vladimir Reshetnikov (Arkona) i Theofilos Kritikos (Feel). Temat ma jednak raczej wyłącznie znaczenie promocyjne, bo szczególnego wpływu wymienionych delikwentów na muzykę Greków nie odnotowałem.

OCENA:
8/10


Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)
Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , .

Dodaj komentarz