Choć nigdy nie słuchałem niczego wydanego przez Immortal Frost Productions (a przynajmniej nie świadomie), to za sprawą moich redakcyjnych kolegów i koleżanek, a konkretnie za sprawą ich recenzji, w mojej głowie wydawca ten wzbudził raczej miłe skojarzenia. Postanowiłem zapoznać się z czymś wypuszczonym przez belgijską wytwórnię na własną rękę, a mój wybór padł na dziewiąty album black metalowego The Stone. Przekonało mnie dwudziestoletnie doświadczenie Serbów oraz ich całkiem przyzwoita liczba fanów na najpopularniejszym z portali społecznościowych. W taki też sposób do bram mojego miejsca zamieszkania trafiło Kosturnice.
Czym jest Kosturnice? Są to trzy kwadranse z dosyć zróżnicowanym melodyjnym black metalem. Bywa tu szybko, bywa wolniej, a zdarza się nawet marszowo, ponadto wokalnie oprócz standardowego blackowego skrzeku dostaniemy jeszcze różne szepty czy melodeklamacje i to nawet w dwóch językach, bo oprócz ojczystego, zespół w dwóch utworach posługuje się angielskim. Jak widzicie Serbowie dbają o zróżnicowanie i tego akurat spora część kapel mogłaby im pozazdrościć.
Wspomniałem, że zespół bawi się w melo-black, więc kilka słów też o samych melodiach. Nowy krążek The Stone brzmi dokładnie tak jak można by wyobrazić sobie tego typu album. Panowie nawet w tych szybszych momentach, takich jak na przykład rewelacyjny Engulfed by the Abyss czy otwierający wydawnictwo Pramaglina, z melodii nie rezygnuje i na ogół wypada przy tym przyzwoicie. Nie brak na Kosturnice też niestety kawałków na tyle mdłych, abym nawet po kilku odsłuchach nie mógł sobie nawet w myślach ich pokojarzyć (pozwolę sobie przytoczyć taki Okamenjen). Na szczęście są one w mniejszości, jednak szkoda wielka, że nie udało się ich całkowicie uniknąć. Nie byłbym sobą, gdybym nie przyczepił się do brzmienia. Tym razem na cel biorę perkusję – stopa chodzi dobrze i dosyć potężnie, ale reszta artylerii momentami brzmi jakby garowemu brakowało pary. Obstawiam, że to jednak nie jest kwestia personaliów, gdyż perkmen robi w The Stone dobrą robotę, a lekko spartolonego miksu, jeśli o tę kwestię chodzi.
Bałkański black metal mogę więc już dopisać do swojej listy rzeczy sprawdzonych, i jeśli szukalibyście czegoś akurat z tamtych rejonów geograficznych (bo tak!), to możecie po Kosturnice bez obaw sięgnąć. Nie jest to może coś, co odmieni Wasze życie, zapewne nie padniecie przed tym również w bezgranicznym uwielbieniu, wykonane jest to jednak na tyle dobrze, że zasługuje na poświęcenie mu choć odrobiny uwagi. Choć przyznam szczerze, że mając na uwadze staż kapeli, spodziewałem się nieco więcej.
Ocena: 7/10
The Stone na Facebooku
- IMPACT FESTIVAL 2026 już za równy miesiąc - 3 maja 2026
- Morpholith, Moonstone, Triangle Choice – Katowice (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- HellFuck – „9 Nails Hammered Into the Flesh of God” (2026) - 9 kwietnia 2026

