Tower – Shock to the System (2021)

Cruz del Sur Music znów dostarcza. Włosi, mający wyjątkowego nosa do ciekawych kapel heavy (Gatekeeper, Old Mother Hell, SpellBook) i doom (Apostle of Solitude, Wheel) metalowych, w połowie listopada zeszłego roku wydali drugi album retro maniaków z amerykańskiego Tower.

Shock to the System, będący następcą imiennego debiutu zespołu z 2016 roku to niecałe 40 minut hard rocka/heavy metalu, uczepionego pazurami w epoce przełomu lat 70./80., w których klasyczny metal wciąż znajdował się w fazie dorastania. Szybkie, przebojowe potupajki, z prostymi melodiami, wpadającymi w ucho refrenami, celowym, paradnym przerysowaniem i obowiązkowym retro brzmieniem – innymi słowy wszystko, co w takim graniu znaleźć się powinno. Pełnię szczęścia zapewniają w końcu momenty, gdy do głosu dochodzą wyraźne ukłony w stronę occult rocka i klimatów znanych z płyt Coven, Pentagram, czy Angel Witch (Prince of Darkness, Metatron, The Black Rose, In Dreams).

Już takie podejście do tematu sprawia, że Tower zasługuje na zainteresowanie, jest jednak coś, co dodatkowo wyróżnia młodych amerykanów spośród epigonów klasycznego hard/heavy – głos pani Sarabeth Linden. Wokalistka zespołu, brzmiąca jak nieślubne dziecko (będące jednocześnie dzieckiem cudownym) Bonnie Tyler i Blackiego Lawlessa, czyni za mikrofonem taką robotę, że wartość Shock to the System z miejsca wzrasta dzięki niej o 2 oczka. Dziki, chropowaty, pełen wigoru i mocy śpiew idealnie napędza ten album, sprawiając, że poziom staminy nie spada nawet przez moment.

Jeśli ktoś jeszcze pozostaje nieprzekonany, odsyłam do bandcampa poniżej, zapraszając jednocześnie do zmagań pn. „no i spróbuj się nie uśmiechnąć”.

Ocena: 8/10

Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .