20 minut. Niby niewiele, ale przyznajcie szczerze, jak wiele drobnych rzeczy zdążylibyście w tym czasie zrobić? Oprócz tego bogatego wachlarzu możliwości, o którym przed momentem pomyśleliście, 20 minut wystarczyłoby Wam również na przesłuchanie debiutanckiej EPki progresywno-blackowego zespołu Vetrarnott. Bądźmy jednak szczerzy – chociaż uszy krwawić przy tym nie będą, to ten czas można spędzić ciekawiej.
Teoretycznie trudno jest mi temu czteroutworowemu mini-albumowi coś zarzucić. Po rozłożeniu go na czynniki pierwsze objawiło mi się dzieło całkiem interesujące – wokal przypomina mi reprezentującego Marduk Mortuusa, partie instrumentalne są dobre i słychać w nich talent muzyków, kompozycje są złożone i nie stronią od drastycznych zmian tempa (Unbound), mamy tu utwór wykrzyczany po włosku, nie zabraknie również czegoś wyłącznie granego (choć dwuminutowy Helvegr w zasadzie mógłby tutaj być nieobecny i nikt by się nie zorientował ani nie obraził), samo zaś brzmienie krążka jak na debiutujący dopiero zespół – prawie zachwyca.
Problem tkwi w tym, że nic ze Scion w żaden sposób nie zapada w pamięć. Czy to akurat mamy do czynienia z fragmentami uzasadniającymi część „progressive”, czy może z reprezentującymi partię „black metal” wściekłymi wybuchami furii, gdy kończący EPkę bonusowy La Voce Degli Dei (będący przy okazji highlightem krążka) się zakończył, z minionych dwudziestu minut nie pamiętałem niemalże nic – jedyne co zostało w mojej głowie, to brutalnie wdzierający się w nią krzykliwy wokal oraz ostatni utwór. I chociaż w przypadku tak krótkiego wydawnictwa jeszcze od biedy można by to wybaczyć, to jeśli pełny album Vetrarnott również będzie się tym cechował, to niestety wielkiej kariery temu zespołowi nie wróżę. A szkoda, bo o tym, że ci muzycy dysponują odpowiednimi umiejętnościami przekonałem się już w otwierającym mini-album The Tide.
Póki co, tę kapelę traktować radzę raczej jako projekt-ciekawostkę, który posiada wszelkie narzędzia do rozwoju w przyszłości. Tylko od Włochów zależy, czy wykorzystają je w odpowiedni sposób. Mam nadzieję, że Panom się uda – w końcu szkoda, aby taki talent się marnował.
Ocena: 6/10
Vetrarnott na Facebooku
- Morpholith, Moonstone, Triangle Choice – Katowice (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- HellFuck – „9 Nails Hammered Into the Flesh of God” (2026) - 9 kwietnia 2026
- Pothamus – „Abur” (2025) - 31 marca 2026

