Wielu moich znajomych chwaliło (i nadal chwali) Vidian i często zachęcało mnie do zapoznania się z ich twórczością. Tym bardziej, że jest to zespół z mojego bydgoskiego podwórka, więc niejednokrotnie zdarzyło mi się gdzieś ich usłyszeć i zobaczyć na żywo. Jednak dopiero w ubiegłym już roku, pewien osobnik po prostu puścił mi ich drugi w dorobku album Transgressing The Horizon. Więc gdy pojawiła się opcja jego recenzji, nie mogłam odpuścić.
O ile na wcześniejszym albumie muzycy krążyli w progresywno-eksperymentalnych death metalowych rejonach, a nie wspomnę już o demie, o tyle na nowej płytce mamy do czynienia z czymś zupełnie świeżym w ich wykonaniu. Chociaż nadal słychać, że to Vidian, ale nieco bardziej post metalowy/sludge’owy. Między agresywnym graniem, nie zabraknie nam kołysząco-balladowych momentów, czystego wokalu, hipnotyzujących motywów. Poza tym jak nic słychać tutaj bardzo blindeadowe klimaty. Szczególnie pod względem wokalnym. Też ilość i złożoność pomysłów umieszczonych w tych kompozycjach stanowi o tym jak dobra jest ta płyta. Dzięki czemu utwory wpadają do głowy, zostają w niej i jednocześnie nie są nużące.
Chociaż cały czas nie mogę pozbyć się wrażenia, że jest to płyta zbyt idealna. Gdzieś w tym doszlifowywaniu brzmienia, nie zostało miejsca na trochę swobody i więcej emocji. To praktycznie jej jedyny minus.
Kwintesencję całości stanowią dwa ostatnie numery. W początku Transgressing stanowczo słychać echa poprzedniego albumu, które z upływem minut stają się bardziej stonowane. Świetne połączenie tego, co „było” i tego, co jest teraz. Do tego zasługująca na pochwałę rola hipnotyzujących wokali oraz ambientowego zakończenia. Zakończenia, które płynnie przechodzi w kończący płytę The Horizon. Wolny, przepełniony melancholią, powolnymi tempami. Stanowczo muzycy przesunęli punkt kulminacyjny albumu na ostatnie 17 minut, które są definicją ich najnowszego materiału. Tutaj to dopracowane brzmienie nie przeszkadza. Ba, tutaj słychać tę odrobinę szaleństwa, którego brakowało wcześniej. Nie ma wątpliwości, że Transgressing The Horizon zaczyna się w wielkim stylu i kończy w jeszcze większym.
Niezaprzeczalnie Vidian ze swoim najnowszym krążkiem wszedł zdecydowanym krokiem w post-metalowe rejony. Słychać, że zespół nie stoi w miejscu i ma potrzebę rozwoju, eksperymentów. Cieszy mnie, że Bydgoszcz między innymi dzięki takim muzykom oraz wydawnictwom zyskuje na muzycznej rockowo-metalowej mapie Polski.
A każdy, kto siedzi w takich klimatach, powinien koniecznie zapoznać się z powyższym krążkiem.
Ocena: 8/10
- Debiutancki singiel zespołu Inanes - 28 grudnia 2020
- King Apathy – „Wounds” (2019) - 17 października 2020
- My Dying Bride – „The Ghost of Orion” (2020) - 8 marca 2020
Tagi: 2015, nowy album, post-metal, Sludge, Transgressing The Horizon, Vidian.






