Wydanym trzy lata temu albumem Grünberger zielonogórski Warfist mocno zaznaczył swoją pozycję na polskiej black/thrashowej scenie. Teraz złożone z Miha, Nechrista i Pavulona trio powraca z czwartym w karierze długograjem, wydanym przez Godz ov War Productions krążkiem Teufels.
Nowe dzieło zespołu składa się z dziesięciu utworów, z których jeden jest coverem kompozycji The Crazy World of Arthur Brown. Należy otwarcie przyznać, że Warfist nie grają tutaj niczego odkrywczego i w żaden sposób nie urozmaicają swojego katalogu, dostarczając po prostu więcej tego, co mogliśmy słyszeć na ich wcześniejszych dokonaniach. Dla części słuchaczy może to być spory minus, w końcu „to już było”, „odgrzewany kotlet” i te sprawy. Jest w tym sporo prawdy, ale jednak wydaje mi się, że po muzykę Warfist sięgają ludzie, którzy wiedzą czego się mogą spodziewać.
Ci, których oczekiwania co do Teufels stoją w zgodzie z tym, co formacja prezentowała do tej pory, na pewno nie będą tym albumem rozczarowani. Dziesięć black/thrashowych strzałów w pysk (z lekkim wskazaniem na thrash) gnających przed siebie na złamanie karku – ni mniej ni więcej, właśnie to dostarcza na swoim czwartym longplayu Warfist. Wciąż jest bardzo chwytliwie i przebojowo, zwolnień jak na lekarstwo, nie brakuje kilku bardzo ładnych partii solowych i sporej frajdy przez cały czas trwania płyty. Teufels jest bardzo równa i brak na niej słabych punktów, te mocne również ciężko wyodrębnić, ale to w żadnym wypadku nie stanowi dla mnie problemu. Niesamowicie dopracowane jest również brzmienie – tutaj pełna profeska i należą się spore brawa. Materiał ten ma ogromny potencjał koncertowy i na pewno skorzystam z okazji do zostania pogruchotanym przez tych Panów na żywo (jeśli taka się kiedyś nadarzy).
Czterdzieści minut potrzebne na zapoznanie się z tym krążkiem mija mniej więcej z taką prędkością, z jaką gnają na nim muzycy. Jak już wspomniałem – jeśli docenialiście poprzednie dokonania Warfist, to ich nową propozycję musicie obadać obowiązkowo. Zespół czuje się dobrze w swojej niszy i postanowił nie zmieniać za wiele w swojej sztuce. Jeśli nadal ma im to wychodzić tak dobrze, to nie mam zupełnie nic przeciwko, żeby takie zmiany nie nastąpiły nigdy.
Ocena: 8/10
Warfist na Facebooku
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026
- SaintSombre – „Earth/Dust” (2024) - 12 stycznia 2026
Tagi: 2022, black metal, Godz Ov War Productions, recenzja, review, Teufels, thrash metal, warfist.






