Wolftribe „Dolor Aeterna” (2013)

Trochę to starawa produkcja, bo już ponad 3 lata od premiery minęły. Ba czwarty już można liczyć. Nie sadzę jednak, by to muzyce Wolftribe dodało czy ujęło wartości. Bo to po prostu black metal w stylu szwedzkim. W iście niemal kopistycznym stylu.

A zatem mroczne intro z wyjącymi duszyczkami (1349)? Jest. Napierająca od pierwszych minut Wings Of Vengeance z melodyjnymi gitarami i ostro napieprzającą perką? Jest. Do tego zdarty wokal niczym z wielu znanych, tych bardziej lub mniej, jak najbardziej obecny. 

Swego czasu, tak z ponad 15- 18 lat temu świeciła triumfy pewna kontrowersyjna wytwórnia Morbid Noizz, ostro wydawała na kasetach kapele, które to miały być drugim Mardukiem, czy trzecim Dark Funeral. Potem w to szaleństwo dzielnie się włączył Mystic w swoim stylu zachwalając kolejne sensacje: zatem Setherial, Enthroned czy inny Belphegor itp. Kapele te warto wspomnieć, wszak takie łojenie blackowe to nie tylko Szwecji było wówczas przynależne.

Ale czemu o tym bajdurzę? Ano że śmiało można by komuś wciskać ten Wolftirebe jako „kultową”, zapomnianą pozycję z tamtych lat. Oglądając rycinę – a raczej komputerowy wycinek większej pracy. Teksty – trzeba wskazać, że ktoś tu wiernie idzie ścieżkami wytyczonymi przez powyższych.

Jeżeli zatem poszukujecie rzetelnej płyty z sensownie zaaranżowaną black metalową naparzanką, to macie tu 13 kompozycji, w tym owe klimatyczne intro. Powiem tak, gdy sobie tę płytkę zapodam, świetnie się tego słucha. Nagrana rzeczywiście porządnie, bez zbędnego umelodyjnienia, ale i zachowana jest selektywność wszystkich instrumentów. No może bas mógłby być lepiej zaakcentowany, ale i ten jest tu poprawnie wykorzystany. Chociażby w takim Pentagram Ablaze (co za unikatowy tytuł, nieprawdaż?), są fajne patenty. Czy początek The Harbinger.

Pełni wrażenia podróży w lata 1996-2000 może nie doświadczycie. Nie odpakujecie folii ze świeżo kupionej kasety. Ale jeżeli macie ochotę na namiastkę odkrywania na nowo black metalu właśnie na taką modłę, to macie ku idealną okazję.

Tak naprawdę nic tu nie ma co więcej wypisywać. Fani takich dźwięków dadzą pewnie punkt więcej. Ja jestem pośrodku, z pewną dawką sympatii. Po odstawieniu na półkę płytkę Wolftribe pewnie kiedyś ją jeszcze odświeżę. Tylko cholera, nieprędko. Za wiele podobnych produkcji swego czasu człek nakupował, gdy były one w dobrych cenach na aukcjach, gdy młodzi gniewni „metalowcy”  sprzedawali swoje „diaboliczne kolekcje” z okresu buntu i deprawacji… Teraz takie dyskografie Enthroned, czy Dark Funeral nieco kurz pokrywa. Chociaż po przesłuchaniu Dolor Aeterna jakoś mi dziwnie wróciła ochota na takie atawistyczne przyjemności.

No to miłej niedzieli, idę po ścierę do kurzu i jedziemy z tymi klasykami.  Będzie fajnie między nimi sobie Wolftribe posłuchać. Kto wie, może nawet poszukam ich debiutu, wszak nie wspomniałem, że omawiana Dolor Aeterna to ich drugi album. A potem nie po drodze było o tym napomknąć, zatem zacznijmy od nowa:

 Panie i Panowie, przed Wami drugi album grupy instrumentalno – wokalnej Wolftirbe Dolor Aeterna!

Ocena: 7/10

Tomasz
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , .