Y I Y – “Dkvdnt” (2019)

  •  
  •  
  •  
  •  

Jednoosobowy projekt o ciężkiej do weryfikacji nazwie Y I Y (spróbujcie to wygooglać, zwłaszcza z pionowymi separatorami między literami) to młody narybek niemieckiej sceny black metalowej, który w zeszłym roku ujawnił się wydanym przez Engregor Records debiutanckim krążkiem o równie wydumanym tytule Dkvdnt. No cóż, może ten typ tak ma i nie ma co po nim oczekiwać jakichś składnych tekstów. Z drugiej strony językiem tego twórcy jest przecież muzyka, po co więc strzępić język i nadwyrężać umysł?

Płyta, która trwa ledwie trzydzieści siedem minut zawiera „aż” trzy kawałki. Jak można się było domyślić, Pan Y (a właściwie to francuz Olivier Kaah) odpuścił sobie partie wokalne, tak więc album jest tworem wyłącznie instrumentalnym z pogranicza progresywnego post black metalu. Przynajmniej teoretycznie. Czyli może być albo fantastycznie, albo tragicznie.

Pierwszy utwór to szalona kanonada dźwięków różnych. Linia melodyczna jest połamana niczym ruski paragraf, pomimo tego, że jej budowa nie jest zbyt skomplikowana, a w środkowej części utworu wręcz prosta. Drugi utwór to praktycznie to samo, a w połowie trzeciego cała ta historia znudziła mnie do tego stopnia, że płytę wyłączyłem. Bezmyślne plumkanie gitary, perkusja i bezpłciowy bas to wszystko, co w tych trzech kawałkach ma nam do zaproponowania Y. I tak cud, że tak długo te farmazony wytrzymałem…

To, co przedstawia sobą płyta Dkvdnt to bardziej wypociny sfrustrowanego nieudacznika niż kompletne dzieło muzyczne. Prawdę mówiąc, ten zlepek opartych na tym samym schemacie dźwięków wahałbym się nawet nazwać muzyką. Ale jak ktoś lubi posłuchać wzniosłych idei z dupy to zapraszam. Mam płytę na zbyciu. Aż dwa punkty daję z litości.

 

Y I I I Y na Fecebooku

Y I I I Y w Encyklopedii Metalu

Ocena: 2,0/10,0

Tagi: , , , , , , .