Zabawa w instrumentalne albumy to według mnie dość grząski grunt. Pozbawione wokalu utwory wplecione w standardowe albumy często stanowią ciekawą odskocznię od, nazwijmy to, klasycznych kompozycji, ale całym albumom skomponowanym w ten sposób znacznie trudniej utrzymać zainteresowanie słuchaczy. A jednak wciąż powstają kapele sprawdzające się w tego typu sztuce. Jedną z nich jest niemiecki noise-rockowy Zahn, który za sprawą Crazysane Records wypuścił w ubiegłym roku swój debiut. Jak z niełatwym zadaniem nagrania udanego instrumentalnego krążka poradziło sobie trio?
Nie najgorzej, choć miejsca do poprawy jest całkiem sporo. Dopóki zespół stara się trzymać noise-rockowych ram jest nieźle. Rozpoczynające Zahn utwory Zerrung, Pavian oraz Aykroyd wciągają rytmiką oraz przyjemnymi melodiami, a basu Chrisa Breuera słucha się z niekłamaną satysfakcją. Zespół dobrze radzi sobie również z ubarwianiem swojej twórczości elementami psychodelicznymi. Tutaj bryluje świetny Lochsonne Schwarz, w którym gitara Felixa Gebharda tworzy ciężki, narkotyczny klimat. Wszystko działa również w pierwszej połowie zamykającego Zahn dziewięciominutowego Staub. Jego druga połowa dłuży się za to niemiłosiernie, co niestety odbija się trochę na końcowych wrażeniach. Negatywny wpływ na odbiór albumu mają również trochę przeciągnięty Tseudo oraz nijaki, dwuminutowy Schrank. Prawdziwym problemem jest jednak trwający siedem minut Gyhum, w którym Zahn na całego idą w psychodeliczne brzmienia. Zamiast czekać na jakąkolwiek kulminację tych dziwnych elektronicznych dźwięków, czeka się po prostu na jej koniec oraz kolejną pozycję na trackliście. Utwór ten stanowi blisko jedną piątą całego albumu, co w połączeniu z innymi niedoskonałościami niestety bardzo rzutuje na całość debiutu niemieckiej formacji.
Trochę szkoda, bo zaczęło się naprawdę dobrze, a zespół w wielu miejscach pokazał, że drzemie w nim wcale niemały potencjał. Dwadzieścia kilka minut solidnego grania to jednak zbyt mało, abym mógł to wydawnictwo z czystym sercem polecić. Jest tu trochę dobrego materiału, z którego dałoby się sklecić udaną EPkę. Zamiast tego dostaliśmy jednak pełen album, który niestety jest bardzo nierówny.
Ocena: 5.5/10
Zahn na Facebooku
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026
- SaintSombre – „Earth/Dust” (2024) - 12 stycznia 2026
Tagi: 2021, Crazysane Records, debut album, noise rock, psychedelic rock, recenzja, review, Zahn.






