Patrząc na okładkę debiutanckiego albumu formacji Cambion, nie spodziewałem się, że spotkanie z tym triem zostawi mnie wymiętego jak kartka papieru. Być może byłbym na to przygotowany, gdybym zapoznał się z jedną z dwóch wydanych wcześniej przez zespół EPek – z tego, co wiem (po fakcie, ale jednak) – dobrze przyjętych przez środowisko. Dałem się jednak wziąć z zaskoczenia i nie żałuję.
O dewastacyjnych możliwościach tego amerykańsko-niemieckiego składu przekonałem się bardzo szybko – po kilku sekundach otwierającego Conflagrate the Celestial Refugium numeru tytułowego. Rozpoczyna się on soczystym gongiem prosto w mordę, z głośników wylewa się nieokiełznana wściekłość, a oldskulowe death metalowe riffy chłoszczą niemiłosiernie. Wszystko przyozdobione jest perkusyjnym bestialstwem w wykonaniu znanego między innymi z Hate Eternal (2014-15) oraz Vitriol (tylko na koncertach) Chasona Westmorelanda. Pedał gazu jest więc wciśnięty od samego startu, a o istnieniu czegoś takiego jak hamulec długo nie ma mowy. W niemal wszystkich utworach Cambion gna przed siebie jakby jutra miało nie być, i taranuje wszystko, co staje mu na drodze – słuchacza w pierwszej kolejności. Dłuższe zwolnienie tempa (choć i tak nie nazwałbym go „momentem wytchnienia”) ma miejsce dopiero w zamykającym płytę instrumentalnym Obscuratio, który przy okazji jest najbardziej rozbudowaną (trwa prawie dziesięć minut!) kompozycją na krążku. No i przy okazji, nie bójmy się użyć tego słowa, najciekawszą. Oczywiście nie oznacza to, że pozostała część Conflagrate the Celestial Refugium jest w jakimkolwiek stopniu nudna, co to to nie. Budząca skojarzenia z dokonaniami Angelcorpse jatka jest odpowiednio urozmaicona i w tej furiackiej nawałnicy znajdą coś dla siebie również fani trochę bardziej technicznego grania, a momentami pojawia się nawet melodyka lekko zahaczająca o black.
Przeważa jednak ta brutalniejsza odsłona death metalu, więc jeśli lubicie tych plasujących się wysoko w skali ekstremy przedstawicieli gatunku, to pełnowymiarowy debiut Cambion zdecydowanie jest dla was. To czysty wpierdol spuszczony z pełną premedytacją, wykonany tak dobrze, jakby zespół miał na koncie niejeden album określany mianem „klasyka”. Trudno powiedzieć, czy kiedyś taki nagrają, jednak ze starć z gatunkową wagą ciężką trio już teraz nie wychodzi szczególnie poobijane, a to o „debiutantach” świadczy bardzo dobrze.
Ocena: 9/10
Cambion na Facebooku
- Morpholith, Moonstone, Triangle Choice – Katowice (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- HellFuck – „9 Nails Hammered Into the Flesh of God” (2026) - 9 kwietnia 2026
- Pothamus – „Abur” (2025) - 31 marca 2026
Tagi: 2021, Cambion, Conflagrate the Celestial Refugium, death metal, Lavadome Productions, recenzja, review.







